środa, 30 grudnia 2015

MCCCXXV. Το ροδον

Το ροδον ακμαζει βαιον χρονον ην δε παρελθη
ζητων ευρησεις ου ροδον αλλα βατον


Moja trawestacja wiesza o róży z Antologii Palatyńskiej (An. Pal. XI. 53):

Gdy zbyt późno różę kwitnącą chcesz złapać
Tylko cierń bez liści rękę będzie drapać 

sobota, 19 grudnia 2015

MCCCXXIV. Sny

Miałem dziś przedziwny sem fabularny, z którego pamiętam fragmenty. Po pierwsze jego dziwność polega na tym, że o ile zawsze moim głównym zainteresowaniem była historia antyczna to ona nigdy nie pojawiała się w moich snach. Owszem śniły mi się wali, ale z czasów rycerskich lub współczesnych. Dziś po raz pierwszy widziałem bitwę - z czasów hellenistycznych. Widziałem las falangi jak kołysał się na wietrze, widziałem greckie miecze i hellenistyczne pancerze. Nigdy dotąd nie widziałem greckiej bitwy.

Bohaterem snu była postać, nie wiem na pewno czy w tym śnie to byłem ja, czy widziałem tą postać tylko, ale bardziej wydaje mi się, ze po prostu postać, którą widziałem. Była ona dowódcą jednej z armii i hellenistycznym królem. Najprawdopodobniej według snu postać była synem Aleksandra (wiem, że synowie Aleksandra lub domniemani synowie zginęli jak byli nastolatkami i nigdy nie zostali królami, ale w snach omnia esse possit), ale mogła być również synem innego ze zdobywców hellenistycznych (Pyrrus?, Seleukos Nikator?). Postać przegrała bitwę i wojska strony, którą reprezentowała zaczęły się cofać, przeciwnicy napierali, strona wygrana zaczęła się cieszyć. Wtem młody hellenistyczny król wyszedł przed szereg cofających się oddziałów i zaczął krzyczeć do zwycięsców. Wygrywacie tylko dlatego, że mój ojciec nie żyje. Póki on żył nigdy nie byliście w stanie nas pokonać. On był jak grom z niebios, nikt nie był w stanie go pokonać. Nikt z was, gdyby on żył nie tylko nie miałby odwagi stanąć przeciw niemu ani nawet spojrzeć mu w oczy. Był niezwyciężony! Jego nigdy byście nie pokonali, on by was starł na proch. Wtedy się obudziłem :)

MCCCXXIII. Focus T25 faza gamma

Faza gamma jest jak dla mnie najtrudniejsza ze wszystkich bo mocno opiera się na ćwiczeniach siłowych z ciężarkami a to ciągle moja najsłabsza strona. Poza tym wiosną z uwagi na początek sezonu rowerowo-bieganiowego dałem rade dociągnąć ą tylko do połowy. Tym razem mam zamiar zrobić ją całą wraz z fazą delta opierającą się na gammie z dodatkami ćwiczeń z poprzednich faz.

Moja koncepcja treningu na jesień i zimę jest taka, że zrobiłem 10 tygodni treningu kondycyjnego (fazy alfa i beta) teraz zrobię 8 tygodni siłowego (na razie mam 1 za sobą) a potem chciałbym jeszcze 8 tygodni kondycyjnego mam zamiar spróbować 30Max out. Jeśli uda się to zrobić jak należy powinienem być przygotowany do roweru, biegania i chodzenia po górach jak jeszcze nigdy dotąd.

piątek, 18 grudnia 2015

MCCCXXI. Zimne żarówki

Nie mam pojęcia dlaczego jak czytałem różne wpisy na forach ludzie lubią ciepłe światło a nie przepadają za zimnym. Przez wiele lat sam stosowałem ciepłe żarówki, bo to takie normalne. Kiedyś przez przypadek założyłem sobie w ubikacji żarówkę świecącą zimnym światłem i odniosłem wrażenie, ze mi się przy niej dobrze czyta. Potem idąc tym śladem na próbę wymieniłem sobie w pokoju gdzie normalnie siedzę żarówki na zimne światło. I to była jedna z najmądrzejszych rzeczy jakie zrobiłem w ostatnich latach. Od lat nie czytało mi się tak dobrze przy sztucznym świetle. Co więcej jak po długim siedzeniu nad książkami nocną porą czułem nieraz rano pieczenie w oczach, to odkąd mam żarówki świecące zimnym światłem nigdy nie miałem takiego efektu! Nigdy więcej ciepłego światła, 5000 kelwinów to minimum a najlepiej 6000K - wtedy funkcjonuje się na prawdę dobrze. Każdemu mogę polecić aby zamontował sobie  zimne światło przynajmniej tam gdzie coś czyta. U mnie to szczególnie ważne bo nie czytam właściwie tylko jak śpię, pracuję lub trenuję (acz przy treningu, aby czasu nie marnować i podwójnie go wykorzystywać słucham zwykle obcojęzycznych podkastów, poza sytuacją gdy trening robię pierwszy raz czy po długiej przerwie i mało go znam) :D

MCCCXX. Musica medievalis

Placet mihi nonnumquam musicam medievali modo cantatam audire. Imprimis gratum est talem musicam audire libros legens praecipuae de temporibus medievalis exempli grata ut ego nunc lego nam librum de Crucesignatis lego. Est nova historia Cruciatorum a Thoma Asbridgensi scripta a me ante aliquod dies empta. Historia de Regnis Francorum in Outremer et de Crucesignatis semper delectabar. Est pulchra historia de magnis rebus que a deo facte sunt ;) Olim autem cum primum magnum librum a Runcimanense scriptum legi valde mihi placuit historia illa. Audite autem et de latinis qui in Terra Sancta pro gloria Christiana et pro Europae gloria pugnabant, vitamque suam posuerunt cogitate!


wtorek, 15 grudnia 2015

MCCCXIX. Siren's Call

Ładna muzyka, ale w śpiewie Syren i całej historii o Odyseuszu i Syrenach najciekawsze jest to czym tak na prawdę Syreny wabiły greckiego żelaza, bo przecież nie było to o czym się zwykle myśli i co jest przedstawiane w popkulturze.


sobota, 12 grudnia 2015

MCCCXVIII. ...

Choć nie lubię polityki to trudno jej ostatnio uniknąć bo co wejdę na fejsa, to ciągle jakieś wpisy o tym. Ta antypisowska histeria jest tak zabawna, zwłaszcza, że duża cześć osób, którą mam w kontaktach, jest taka "europejska" i taka "postępowa", że ha. To co wypisują czyta się jak jakiś kabaret, myślałbym, że wymordowano już gdzieś z połowę naszego kraju. Aż żal, że umiem czytać po polsku, bo jak bym tylko po łacinie czytał to bym nie rozumiał tego bełkotu i nie wiedział ilu wokół mnie kretynów. Są tak dumni z siebie i swej europejskości a zachowują się tak samo jak babcie w mocherowych beretach od Rydza ;)

I nie, nie idzie mi o chwalenie obecnie rządzących, jak znam życie, taka sama banda jak poprzedni, jak to zwykle politycy. Jakby nie to, że mam na fejsie łatwy kontakt z wieloma osobami, a poza tym infa do materiałów o antyku i łacinie to bym skasował tam konto.

MCCCXVII. Focus T25 - podsumowanie faz alfa i beta

Zakończyłem powtórne przejście faz alfa i beta focusa T25. Trening mogę polecić każdemu. Bardzo szybki, doskonale poprawia kondycję. Nie będę pisał o chudnięciu bo nie było to moim celem trenowania, jako, że jestem mocno szczupłym chce jedynie otrzymywać moją obecną wagę. Zresztą sam pomysł trenowania w którym GŁÓWNYM celem jest schudnięcie uważam za głupotę. W trenowaniu chodzi głównie o poprawianie swej formy a nie o odchudzanie, od odchudzania to jest dieta.

Treningi Shawna bardzo lubię, bo są szybki i dynamiczne i mają dobry wpływ na kondycję. Ponieważ w sezonie jeżdżę na rowerze i biegam więc interesuje mnie głównie poprawa kondycji a siła na drugim miejscu.

W porównaniu do wykonywania tego samego treningu na wiosnę widzę znacząca poprawę wyników. nie musiałem przesuwać ani jednego filmiku i o ile czasami miewałem jakieś umiarkowane zakwasy to nie było ani razu, żebym chodził totalnie obolały, nawet plecy, które były moją słabą stroną tym razem jakoś specjalnie nie bolały. W fazie beta dawałem nawet radę robić 2 razy po dwa filmy w tygodniu. O wiele rzadziej nie nadążam z treningiem, czy nie jestem w stanie czegoś wykonać. Średnie tętno spadło mi o około 5-10 uderzeń przy tym samym filmie. Jestem mnie spocony. Przy bardzo szybkich cardio zaczynam się pocić około 15 minuty, a wolniejsze filmy przechodzę nieraz bez spocenia.

To chyba najbardziej lubię w trenowaniu jak widać efekty tego co się robi, najbardziej zniechęcające jest, jak się ćwiczy a brak mierzalnych efektów treningu.

Patrząc globalnie na moją formę choć wcześniej też nie była ona zła to przez ostatnie dwa lata wzrosła ona bardzo, zwłaszcza odkąd podszedłem do trenowania dużo bardziej metodycznie niż wcześniej. Nie rośnie możne aż tak szybko jak bym chciał, ale to też w dużej mierze jest spowodowane tym, że jak byłem w średniej szkole, czy podstawówce a nawet częściowo na studiach byłem totalnie nieusportowiony. Więc w przeciwieństwie do wielu osób mój organizm nie wraca do formy ale musi się wszystkiego nauczyć na nowo. Co zajmuje mu trochę czasu.

Teraz czas na fazę gamma i więcej ćwiczeń siłowych. A ponieważ w fazie gamma jestem tylko jeden film dziennie chciałbym dwa razy dokładać po drugim wybierając trudniejsze filmy z dwóch pierwszych faz w których jeszcze nie wszystko szło mi idealnie.

piątek, 11 grudnia 2015

MCCCXVI. Nives

Quamquam in terra ubi habito nullum nivem hoc anno mense Decembri habemus, tamen semper cum de hieme cogito nivem mihi in mentem venire. Et tempore hibernali gratum est canciones audire quae de nive dicunt. Itaque hodie in blogo meo est cantilena anglica a  Loreena McKennit cantata, et photographemate hibernales nivalesque que una cum audiendo spectare posse.


wtorek, 8 grudnia 2015

MCCCXV. Focus T25 faza beta

Po czterech tygodniach fazy bera widzę, że znoszę ją bardzo dobrze, dużo łatwiej niż alfę. Ponieważ ćwiczenia idą mi względnie łatwo dokonałem ich pewnej modyfikacji. W zestawie jest dodatkowy trening Core Speed - bardziej zaawansowana wersja Cardio, między innymi z ciekawym ćwiczeniem Burpees na jednej ręce. Shawn pisze, aby Core Cardio robić, gdy chcemy jako Speed 2.0 jako trudniejszą wersję Cardio. Ćwicząc Focusa na wiosnę dałem sobie spokój z Core Speed. Obecnie natomiast robię ten trening jako dodatkowy nie zamiast ale oprócz normalnych treningów. Raz w tygodniu w poniedziałek lub wtorek. Wtedy mam w 5 podstawowych dniach treningu 2 treningi podwójne po godzinę i pozostałe po jednym filmie.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

MCCCXIV. Rzymianie i barbarzyńcy

Barbarzyńcy mieli w rzymskim uniwersum określone miejsce, zgodne ze specyficzną wizją świata. Człowiek, argumentowano, składa się z dwóch elementów: inteligentnego, racjonalnego ducha i fizycznego ciała. Poza rodzajem ludzkim istnieją w kosmosie inne istoty obdarzone zarówno większą, jak i mniejsze mocą, ale wszystkie ukształtowane jedynie z ducha. Poniżej ludzi stoją zwierzęta, uosabiające czystą fizyczność.


Rodzaj ludzki jest wyjątkowy w tym, że łączy ducha i ciało - i stąd wypływała rzymska wizja racjonalności. U ludzi najbardziej rozumnych - takich jak rzymska elita - duch panuje nad ciałem. jednak u ludzi niższych ras - barbarzyńców - to ciało rządzi umysłem. Barbarzyńcy, krótko mówiąc, są odwrotnością Rzymian - interesują ich tylko alkohol, seks i dobra doczesne.

Peter Heather "Upadek cesarstwa rzymskiego"

Stąd też człowiek w im większym stopniu zajmuje się duchem tym bardziej upodabnia się do bogów, a im bardziej oddaje się żądzą swego ciała tym bardziej staje się częścią świata zwierząt. Jedynie wyzwolenie z pragnień ciała i poddanie ciała całkowitej kontroli rozumu jest drogą do zbliżenia człowieka do bogów. Nie znaczy to bynajmniej, że o ciało nie należy w ogóle dbać. gdybym miał napisać przenośnie stwierdziłbym, że ciało to miecz, a rozum kieruje ręką która to miecz trzyma. I to rozum i ręka musi kierować mieczem, a nie miecz kierować dzierżącą go ręką. Ludzie we współczesnym świecie opętani pragnieniem materializmu przypominają takich barbarzyńców ogarniętych szałem bojowym, których miecze rządzą ich rękami i głowami.

Świat bowiem jak wyżej napisano składa się z istot boskich, ludzi i zwierząt. Z nich jedynie człowiek jest na rozdrożu bo duch prowadzi go do bogów a ciało do zwierząt a jemu dane jest wybrać kim chce zostać: istotą półboską czy zwierzęciem. Tego uczyli antyczni filozofowie i tej ścieżki staram się zawsze trzymać. I każdy krok, który oddala nas od zwykłych ziemskich pragnień i oddala nas od podobieństwa do świata zwierzęcego, jest jednocześnie krokiem, który wynosi naszą duszę do świata bogów i pozwala jej szybować ponad obłokami.

Walka o to kim chcesz być Rzymianinem czy barbarzyńcą trwa każdego dnia i każdej godziny w każdym z nas, ale jako, że barbarzyństwo jest stanem naturalnym to ono prawie zawsze zwycięża. W skali świata można wręcz powiedzieć, że barbarzyństwo zawsze zwycięża i zawsze zalewa swą falą  nieliczne wysepki cywilizowanego świata. Dlatego naiwnością jest sądzić, że można ocalić świat, czy też ucywilizować świat. Można ocalić jedynie własną duszę poprzez wniesienie jej do nieba, podczas gdy drobne spłachetki cywilizacji zalewane są i będą przez barbarzyńskie hordy.  


niedziela, 6 grudnia 2015

MCCCXIII. Belisariusz broni Rzymu

Belisariusz broni Rzymu

Tam w Romy ruinach chwasty porastają
Gdy Goci na mury się w szturmie dostają
Garstka obrońców z Konstantynopola
Których ciężka na tej wojnie dzisiaj dola

Broni murów starych, murów Aureliańskich
Przy pomocy świętych walczy chrześcijańskich
Belisariusz grodu obroną dowodzi
Co dzień mury całe rankiem on obchodzi

Dziwna zaś to armia rzymskich wojowników
Której siła główna jest konnych łuczników
Co dzień wypadami Gotów szarpią srodze
Lecz miecz w miecz się zetrzeć nie jest im po drodze

Dzień za dniem się toczy wojna do zniszczenia
I nikt z nich nie zazna nigdy pocieszenia
Belisariusz zwycięskim sztandarem wywija
Ale nie na długo - wszystko mrok spowija

I jedni i drudzy w walce tej splątani
Wnet przez dzikie hordy będą zabijani
Które gdzieś z północy spłyną krwi strumieniem
Imperium Romanum zostanie marzeniem





MCCCXII. Ambulare necesse est

Heri autem studentes dicens habuit inter lectiones tempus liberum quo in tempore tempestate pulchra fruens in viridarium properavi quod non procul ab universitate abest. Ab multos anno hoc in loco tempore autumnali non fui. Tempore veraneo saepe ibi birotare soleo sed non in mense Debembra. Sed quamvis December in Polonia vere frigus et hiemalis possit heri vere tempus calidus praecipue in tempore postmeridiano fuit. Viridiarium sole autumnali illustratur et pulchrum fuit. Nonulli per vias currebant birotantque, sed me temperatura minus X vel XV centigrados neque currere neque birotare placet nam sol et calor me delectat. Sed alius est deambulare. Itaque totam horam ambulavi et etiam non procul asinas vidi quae in therotrofio quod in viridario est pascebant. Post ambulationem ad universitatem reversus vires mea affirmate fuerunt ad novas lectiones docendas :)


MCCCXI. Belisarius

Przeczytałem ostatnio po angielsku biografię comesa Belisariusza napisaną przez Iana Hughesa - Belisarius. The last roman generał. Dobrze napisana, szczegółowa analiza poszczególnych bitew i dużo informacji jakich nie znałem. Z jeden strony piękne czasy, gdy przez moment wydawało się, że Imperium Romanum zmartwychwstaje i odrodzi się na nowo, ale z drugiej dziwna to rzymska armja, która słabo walczy w polu a ma przewagę jeśli idzie o konnych łuczników, jakże daleka od republikańskich legionów. Ciekawe co taki Cezar powiedziałby o niej gdyby dane było mu widzieć oblężenie Rzymu przez Gockie wojska Witigisa i Belisariuszową obronę.


MCCCX. Chorzowski Park

Wczoraj z przerwy prawie godzinnej korzystają, na niewielki spacer po nim się wybrałem, jako  że pogoda, choć ranki zimne bywają południowa pora całkiem przyjemna bywa. Dawno o tak późnej porze roku tam nie bywałem, choć letnim czasem, rowerem zwłaszcza, często przez okolice te przejeżdżam. Park późno jesiennym słonecznym dniem był ładny wielce, ludzi w niem mnie co prawda, sobotniej pory mimo, było, z letnim czasem porównując, ale i tak kilka osób biegało i jeździło na rowerach. Ale ja jako ciepłolubny jak poniżej 10-15 stopni temperatury termometr wskazuje sportów plenerowych nie uprawiam, koncentrując się na ćwiczeniu w domu jedynie.

sobota, 5 grudnia 2015

MCCCIX. Polityka

Miałem ostatnio 2-3 ciekawe rozmowy na temat polityki, gdzie ludzie dziwili się, że w ogóle nie rozumiem o co chodzi z zamieszaniem z Trybunałem Konstytucyjnym, i nawet nie bardzo wiem, że takie coś się dzieje, nie znam szczegółów polityki na szczeblu lokalnym nie wiem kto tam nawet z jakiej partii itp. A przecież ja telewizji w ogóle nie oglądam, czasem zajrzę na jakieś portale, czy coś na fejsie zobaczę, albo moi rodzice mówią coś o polityce to tak piąte przez dziesiąte nieraz słyszę. Owszem czasem sprawy ogólne cywilizacyjne w tym zakresie poruszam, ale bieżąca polityka, to prawdę powiedziawszy nie interesuje mnie nic a nic. Bo i co mi do tego?
Interesuje mnie moja nauka, moje publikacje i moja wiedza. Interesuje mnie mój trening i moja forma. Interesuje mnie rozwijanie moich antycznych zainteresowań, czytanie starożytnych książek. Interesują mnie czasem wycieczki w góry, lubię spotkać się pogadać jak kogoś lubię. Resztę świata poza tym mam brutalnie mówiąc głęboko w dupie i tego staram się trzymać.

MCCCVIII. Obojętność i wolność

Kontynuując wątek związków pomiędzy obojętnością i wolnością warto zająć się popularną dzisiaj kwestią co daje wolność czy konsumpcjonizm i dostęp do wielu dóbr czy też coraz popularniejszy dziś minimalizm (nie jest to oczywiście nic nowego, jak usiłuje się dziś przedstawiać bo wielu antycznych filozofów głosiło poglądy bardzo zbliżone do współczesnych minimalistów).

Zdaniem minimalistów pozbycie się dużej części dóbr i ograniczenie w życiu zapewnia wolność. Ale czy na pewno? Oczywiście dobrze zdaję sobie, że konsumpcjonizm to droga do totalnej niewoli wobec własnych żądz, a więc najgorszego rodzaju niewoli jaki istnieje, gorszej niż byciem niewolnikiem kogoś. I w tym kontekście minimalizm jest pozytywny (choć sam minimalistą nigdy nie zostanę bo zbytnio kocham książki abym miał przestać je kupować i gromadzić) i zapewnia często większa wolność od konsumpcjonizmu. Ale czy na pewno, nawet jak masz mało dóbr jesteś wolny, gdy martwisz się że jakieś z tych dób stracisz? Oczywiście nie jesteś.

Bo wolność to nie ilość dóbr które posiadania, ale wewnętrzna postawa do nich - postawa obojętności. Z punktu widzenia wolności nie ma znaczenia czy na ten przykład masz spodnie za 20 zł czy za 2000zł, czy masz telefon komórkowy za 200zł czy za 5000zł. Wolnym jesteś gdy w momencie, gdy przewrócisz się w tych spodniach i wyrwiesz dziurę, nie ma to dla ciebie znaczenia, nie denerwujesz się i jest cito obojętne, lub gdy ten telefon wyleci ci z ręki i się zbije a tobie to jest zupełnie wszystko jedno. Natomiast, gdy w takim momencie jesteś wściekły to znaczy, ze jesteś niewolnikiem tej rzeczy. Jej cena i ilość rzeczy które cię otaczają są w tym kontekście sprawą drugorzędną, ważna jest duchowa postawa obojętności wobec tych rzeczy. Przy czym postawę taką można najłatwiej zachować, gdy na codzień używasz rzeczy tańszych niż te na które cię stać, bo wtedy, o ile jesteś w stanie wyrobić w sobie postawę obojętności wobec świata, bo wtedy w każdej z wymienionych sytuacji jesteś w stanie bez problemu sobie w każdej chwili kupić kolejną na miejsce zniszczonej.

piątek, 4 grudnia 2015

MCCCVII. Свежий ветер

Bardzo fajna piosenka i brzmieniowo i podoba mi się jej tekst.


Я сегодня не такой как вчера
Свежий ветер мои крылья поднял
Кожу старую взрывая на швах
Новой кожей я все небо обнял
Свежий ветер он не зря прилетал
Пыль стряхнул и распахнул мне окно
Я давно о свежем ветре мечтал
Свежий ветер мы с тобой заодно
Полем полем полем свежий ветер пролетел
В поле свежий ветер я давно его хотел
Полем полем полем свежий ветер пролетал
В поле свежий ветер я давно о нем мечтал
Расскажу ему как было со мной
Как лечили от свободы меня
Как хотели чтобы был я слепой
У слепого так легко все отнять
Как хотели за меня все решать
В чем ходить где жить и чем мне дышать
Как хотели запретить мне мечтать
Но теперь меня уж не удержать
Полем полем полем свежий ветер пролетел
В поле свежий ветер я давно его хотел
Полем полем полем свежий ветер пролетал
В поле свежий ветер я давно о нем мечтал
Я сегодня не такой как вчера
Я голодный но веселый и злой
Мне-то нечего сегодня терять
Потеряет нынче кто-то другой
В песнях ветра мысли очень просты
Кроме неба нету правды другой
Эта песня мне звенит с высоты
Кто ее не слышит просто глухой
Полем полем полем свежий ветер пролетел
В поле свежий ветер я давно его хотел
Полем полем полем свежий ветер пролетал
В поле свежий ветер я давно о нем мечтал
Полем полем полем свежий ветер пролетел
В поле свежий ветер я давно его хотел
Полем полем полем свежий ветер пролетал
В поле свежий ветер я давно о нем мечтал
В поле свежий ветер я давно о нем мечтал
В поле свежий ветер я давно о нем мечтал

niedziela, 29 listopada 2015

MCCCVI. Elysion

In altero mundo aliam lunam et res mirabiles videri possis si fueris. Et si musicam audias in anima tua res miras perpulchre pictas videbis, visiones mirabiles, homines alio modo quam in terra properantes, alia animalia, flores et omnia mira et mirifice depicta. Audi et oculis clausis specta!


piątek, 27 listopada 2015

MCCCV. Niczego nie chcieć

Jakże stoicka postawa była mi mocno wrodzona, nawet za czasów jak nie wiedziałem, ze tak ona się nazywa, od dziecka nie lubiłem niczego chcieć, ani o nic się nikogo prosić. Za dawnych czasów moich rodziców zawsze one wkurzała, i nie mogli zrozumieć mojej obojętności do wielu rzeczy. Że zamiast już "chcieć" mogę najwyżej mieć postawę w stylu "no, dobra jak chcesz, to ostatecznie niech będzie" ;). Wkurzało to często moich znajomych, szefów i wiele innych osób majach ze mną do czynienia. Niektórzy po pewnym czasie uczyli się z tym żyć, zdarzali się tacy, którym się podobało, ale wielu nie bardzo mogło zrozumieć moją postawę wobec świata, życia, otoczenia i tak jest zresztą do dziś. Ludzie chcieliby, aby coś chciał, a ja bardzo rzadko coś chcę. Bo tylko doskonała obojętność i niechcenie nic daje wolność, wolność=obojętność, gdy coś chcesz możesz tego nie dostać a wtedy nie jesteś wolny, gdy coś chcesz ktoś możne ci to zabrać a wtedy nie jesteś wolny. Tylko nic nie chcąc można być wolny. Co nie znaczy, abym twierdził, że ja zawsze i wszędzie aż tak bardzo nic nie chciałem i że nigdy nie zboczyłem z prostej ścieżki "nie chcenia nic" w otchłań pragnień niepotrzebnych bezwartościowych rzeczy. Niemniej zawsze gdzieś tam, nawet gdy nie zawsze udawało mi się tego trzymać wiedziałem, że tylko obojętność daje wolność. Wolnym jesteś tak długo jak niczego nie chcesz.

MCCCIV. Co jest wartościowe

Czemu raczej nie szukam jakiegoś dobra, z którego czułbym korzyść wewnętrzną, a nie błyszczał nim tylko na zewnątrz? Te wszystkie dobra, na które ludzie patrzą z podziwem, przy których uważnie przystają, które jeden drugiemu ze zdumieniem wzajemnie wskazuje - świecą od zewnątrz przepychem, od wewnątrz - nędzą.

Seneka - De Vita Beata

Bo wartościowe jest tylko to co nie przynosi żadnych korzyści, z czego nic nie mamy poza wewnętrzną satysfakcją. Jeśli bowiem coś przynosi korzyść to dąży się do tego z uwagi na tą korzyść a więc samo w sobie wartościowym nie jest. Podobnie dążenie, do stanowisk, zaszczytów i podziwu innych świadczy o jakiejś wewnętrznej małości duszy, bo skoro tego chcemy, to znaczy, że czujemy się wewnętrznie mali. I jeśli sam ze sobą czujesz się gównem, nawet cesarska korona nie zabije tego w tobie, ze gdzieś tam wewnątrz siebie jesteś tylko gównem. Gównem które pragnie podziwu innych bo wie czym na prawdę jest i chce za wszelką cenę to ukryć. Dlatego tylko to co wewnętrzne, tylko to co robione dla samego siebie, bez oglądania się na innych, bez wiedzy innych ma sens i wartość. Nie ma żadnych innych jesteś tylko ty sam i twoja opinia o tobie, reszta to tylko złudzenie, ułuda zrodzona z choroby rozumu. Ułuda, którą chcesz zabić swe przekonanie o własnej bezwartościowości. 

czwartek, 26 listopada 2015

MCCCIII. O polskiej fladze

Pomyśleć, że są ludzie w Polsce ("Polacy" ?), którym przeszkadza polska flaga. Czemu w takim razie nie wyjadą, w końcu to nie więzienie? Granice są przecież otwarte. Że zacytuję Cycerona Exire ex urbe iubet consul hostem. Interrogas me, num in exilium; non iubeo, sed, si me consulis, suadeo ;)

MCCCII. Новороссия

Rosyjski kaberet o Noworosji. Całkiem fajne.


wtorek, 24 listopada 2015

MCCCI. T25 - Faza beta

Miałem już takie wrażenie na wiosnę a teraz widzę to zupełnie wyraźnie - nie wiem czemu ale faza beta jest dla mnie prostsza od alfa, choć powinno być odwrotnie. Owszem tętno w czasie ćwiczeń mam szybsze, ćwiczenia niby są bardziej zaawansowane - ale nie ma w żadnym filmie żadnego momentu aby czegoś nie był w stanie zrobić w pokazywanym tempie, a tymczasem w fazie alfa w jednym a minimalnie jeszcze w drugim filmie ciągle pomimo robienia programu drugi raz takie momenty są. Zastanawiające. Będę musiał robić ten film do skutku, może potem w połączeniu z fazą beta, gdzie w piątek jest tylko jeden filmik.

poniedziałek, 23 listopada 2015

MCCC. Patryjotyzm, martytrologia i wola walki

To co najbardziej przeszkadza mi w klasycznej wersji polskiego patriotyzmu to jego martyrologiczny odcień. Zamiast radości i chęci zwyciężania jest w nim - w patriotycznych uroczystościach i piosenkach - jakiś smutek i melancholia. Chciałbym, aby w naszym patriotyzmie i w naszych piosenkach na ten temat była taka siła, moc, radość i wola walki jaka jest w Rosyjskich. Aby śpiewano o Polsce jak oni śpiewają o Rosji. Z dumą, mocą i pewnością siebie. Jak to:


W całej naszej historii chyba tylko w wiekach XV-XVI, może trochę XVII często czuje się w tekstach z epoki taką dumę i przekonanie jacy jesteśmy świetni. 
Nie chcę słyszeć o dostawaniu w dupę w powstaniach, chcę zobaczyć płomień zwycięstwa w naszej duszy!

piątek, 20 listopada 2015

MCCXCVIII. Nemesis II

Myślę też, że ta Nemseis która spodka Europę będzie karą za Wielką Zdradę, którą opisałem kilka postów temu. To pomsta Bogów na ludziach, którzy wyrzekli się swej przeszłości i tradycji, więc będą musieli umrzeć lub przyjąć obcą tradycję jako własną.

czwartek, 19 listopada 2015

MCCXCVII. In taberna

Certus nom sum, an hanc versionem cantilenae In taberna in blogo meo posui necne tamen hodie eam inveni et hoc daturus sum:


MCCXCVI. Nemesis

Polecam przeczytać (cytat z tekstu):

Nemezis uśmiecha się na wasz widok Francuzi i Europejczycy. Na widok waszego zadziwienia, szoku, strachu na przemian zastępowanego potupywaniem, tromtadracją z jaką jej wygrażacie. Uśmiecha się na widok sentymentalnego festiwalu świeczek, grafik na portalach społecznościowych, marszów milczenia. Uśmiecha się gdy gorliwie bronicie się przed świadomością dlaczego spada na was jej bicz. I dlaczego spadnie jeszcze nie raz.

Całość pod linkiem:

http://www.kresy.pl/publicystyka,opinie?zobacz/wasza-nemezis-sie-usmiecha

Jak dla mnie oczywiście w tekście brak zwórcenia uwagi na delatynizację Europy jako sedno problemu, ale reszta ciekawie i dobrze napisana.

środa, 18 listopada 2015

MCCXCV. Czarny sztandar

Czarny sztandar

My, potomkowie legionów Scypiona
Krew z krwi dumnego Katona
Zdradzeni przez przodków, liberalną hołotę
Która przeszłość sprzedała i cnotę

Nasze dni są już dokładnie policzone
Odkąd wszystko co piękne zostało zmiażdżone
Wkrótce na śmierć pójdziemy prowadzeni
Przez Islamu chordy zniszczeni

A tych którzy napluli przodkom na groby
W napadzie szalonej umysłu choroby
Zetną pod czarnym sztandarem  mieczem 
I nikt z nich z życiem już nie uciecze

Gdzie rozbrzmiewała łacińska mowa
Zabrzmi Islamu surma bojowa
Gdzie się Westalka na szczyt wspinała
Okrzyk usłyszysz tylko imama

Jak płomień suchy las pożera
Resztki Europy wiatr poniewiera
Który z pustyni wrogów prowadzi
I cały zachód już wkrótce zgładzi

Może jedynie, lecz trudno w to wierzyć
Powstaną szeregi Słowiańskich rycerzy
Aby Sclavińskie okopy
Ostaniem były szańcem ginącej Europy






MCCXCIV. ...

Pisząc notkę o końcu Europy dobrze udało mi się trafić w temat biorąc pod uwagę, że dokładnie tydzień później doszło do zamachów w Paryżu. Ciekawe, chyba była to jakaś intuicja.

MCCXCIII. ..

Zdanie w zasadzie dotyczy epoki modernizacji Japonii, ale poniekąd i wszystkich procesów modernizacji jakie zaszły od XIX wieku.

Useless beauty had a place in the old life, but the new asks olny for ugly usefulness.

wtorek, 17 listopada 2015

MCCXCII. Filary zachodniej cywilizacji

W ostatnim czasie w kontekście ISIS przywołuje się często Samuela Huntingtona i jego zderzenie cywilizacji. Jego przykład to kolejny przykład kogoś kto patrzy niby dobrze, wie, a potem nie dostrzega tego co sam powiedział. Stwierdza on bowiem, że odwiecznymi filarami zachodniej cywilizacji są: filozofia grecka, prawo rzymskie, łacina i chrześcijaństwo. By potem, gdy pisze o możliwej odnowie słabnącej cywilizacji zachodu skupiać się głównie na słabnącej roli chrześcijaństwa (całkiem słusznie bo to oczywiście jedna z ważnych przyczyn kryzysu zachodu) a całkowicie pomijać zanik roli łaciny w XX wieku, o której sam wcześniej twierdził, że była jednym z filarów zachodniej cywilizacji (i której zanik jest tak samo lub wręcz w większym stopniu przyczyną kryzysu zachodniej cywilizacji). Tak właśnie, nawet skądinąd nawet trafnie przewidujący intelektualiści stają się ślepi, gdy chodzi o łacinę, nawet jak gdzieś tam wcześniej sami dostrzegli jak ważny element zachodniego świata ona stanowiła. Nie ma zachodu bez łaciny, bez niej to tylko pusta wydmuszka.

poniedziałek, 16 listopada 2015

MCCXCI. Socolata in somnis

Hodie somniavi me socolatam vidrere odoremque eius sentire. Secundum paginibus interretialis ubi interpretationes somniorum inveniri pose legi socolatam videre temporem prosperum vitae significare.Id interpretationem bonam esse videtur. Nonulli vires bonam est animum bonum fore eam visionem significare.
Sed in aliquod loci vidi etiam peiorem interpretationem nam sunt qui putant socolatam videre temptationem qua vinci non est debere significare. Quam autem interpretationem verioram esse? Imprimis memini me in solno odorem socolatae illus sensi et odor ilius pulcherrimus fuisset.

niedziela, 15 listopada 2015

MCCXC. Co jest pod freskiem II

Podsumowując mój poprzedni post, cóż takiego jest pod freskiem, który zeskrobało z pięknej ściany, na której od wieków był namalowany, przeklęte pokolenie zdrajców? - odpowiem słowami, które napisałem kiedyś na inny temat a które dobrze tu pasują:

Jest tylko nicość rozpostarta.
Nicość jak dziwna diabła karta



sobota, 14 listopada 2015

MCCLXXXIX. Co jest pod freskiem czyli o wielkiej zdradzie

Pooglądałem trochę telewizji o tych zamachach, a jako że rzadko mi się zdarza oglądanie magicznej skrzynki, to jak słucham tego co tam mówią, to ciężko mi to wytrzymać, takie to głupie.

Wszędzie "terroryści", jak niezidentyfikowani "naziści", którzy kiedyś ni z tego ni z owego kiedyś napadli na Polskę? Może przebrani Marsjanie to byli? - zamiast Muzułmanie.

"Nieznane motywy". Ale przecież każdy zna motywy robiących zamachy Muzułmanów - jest nimi chęć pójścia do raju. ISIS przerzuciło pod przykrywką imigrantów do Europy setki bojowników. Podejrzewam, że większość raczej wkurza się, że tak długo musi czekać, a nie wzbrania się przed wysadzeniem w powietrze razem z niewiernymi. Na co taki człowiek ma czekać i ile? A jak go w międzyczasie przejedzie auto, dostanie zawału, umrze na coś innego to co? To z raju nic nie wyszło! Czy po to tu przejechał, aby mu odebrano możliwość raju? Więc się pewnie denerwują, że centrala każe czekać, zamiast od razu zabrać za drogę do zbawienia.

I najlepsze: "nieudała się asymilacja", trzeba "wdrożyć programy asymilacji". Ale jakiej asymilacji? Europa to pustynia duchowa, więc niby do jakiego systemu wartości mają się ci muzułmanie asymilować? Do wielkiej pustki? Po jednej stronie mają jasny i spójny system wartości (abstrahując od jego sensowności czy obcości dla naszej łacińskiej cywilizacji) a po drugiej poza hedonistyczno-konsumpcjonistycznym bełkotem nie mają nic. Nie można nawrócić się na nicość. Ja do pewnego stopnia ich nawet rozumiem, dlaczego nieraz dzieci czy wnukowie emigrantów, którzy sami byli lekko indyferentni religijnie i kulturowo we Francji, Anglii, Niemczech nawracają się na Islam - on daje im jakiś system wartości, a Europa daje im wartości materialne, ale w sensie duchowo kulturowym nie ma nic do zaproponowania, odkąd sama odeszła od swojej tradycji. Rozumiem ich i może gdybym był muzułmaninem lub potomkiem muzułmanów, zostałbym taki jak oni. Ale że jestem Europejczykiem jedyne zakorzenienie w kulturze i jedyny system wartości może dać mi łacińska cywilizacja i na taką dawno temu "przeszedłem". W sumie przeszedłem trochę taką duchową drogę jak oni, od swoich kilku poprzednich pokoleń, które dawno temu zdradziły łacińską cywilizację i się od niej odwróciły stając indyferentne - do mojego do niej powrotu.


Herbert napisał kiedyś ładny wiersz o którym mogę napisać, że go kocham i nienawidzę odi et amo.

Jak rozumieli Liwiusza mój dziadek mój pradziadek
bo na pewno czytali go w klasycznym gimnazjum
o mało stosownej porze
gdy w oknie staje kasztan – żarliwe kandelabry kwiatów –
a wszystkie myśli dziadka i pradziadka biegły zdyszane do Mizzi
która śpiewa w ogródku pokazuje dekolt oraz boskie nogi do samych kolan
albo Gabi z wiedeńskiej opery w lokach jak cherubin
Gabi z zadartym noskiem i Mozartem w gardle
czy w końcu do poczciwej Józi ucieczki strapionych
bez urody talentu i większych wymagań
a więc czytali Liwiusza – poro kwiatostanów –
w zapachu kredy nudy nafty którą zmywano podłogę
pod portretem cesarza
bo był wówczas cesarz
a imperium jak wszystkie imperia
zdawało się wieczne

Czytając dzieje Miasta ulegali złudzeniu
że są Rzymianami lub potomkami Rzymian
ci synowie podbitych sami ujarzmieni
zapewne miał w tym udział łacinnik
w randze radcy dworu
kolekcja cnót antycznych pod wytartym tużurkiem
więc za Liwiuszem wpajał w uczniów pogardę dla motłochu
bunt ludu – res tam foeda – budził w nich odrazę
natomiast wszystkie podboje wydawały się słuszne
znaczyły po prostu zwycięstwo tego co lepsze silniejsze
dlatego bolała ich klęska nad Jeziorem Trazymeńskim

dumą napawały przewagi Scypiona
śmierć Hannibala przyjęli z niekłamaną ulgą
łatwo zbyt łatwo dali się prowadzić
przez szańce zdań ubocznych
zawiłe konstrukcje którymi rządzi imiesłów
wezbrane rzeki wymowy
pułapki składni
– do bitwy
o nie swoją sprawę

Dopiero mój ojciec i ja za nim
czytaliśmy Liwiusza przeciw Liwiuszowi
pilnie badając to co jest pod freskiem
dlatego nie budził w nas echa teatralny gest Scewoli
krzyk centurionów tryumfalne pochody
a skłonni byliśmy wzruszać się klęską
Samnitów Gallów czy Etrusków
liczyliśmy mnogie imiona ludów startych przez Rzymian na proch
pochowanych bez chwały które dla Liwiusza
niegodne były nawet zmarszczki stylu
owych Hirpinów Apulów Lukanów Uzentyńczyków
a także mieszkańców Tarentu Metapontu Lokri

Mój ojciec wiedział dobrze i ja także wiem
że któregoś dnia na dalekich krańcach
bez znaków niebieskich
w Panonii Sarajewie czy też w Trebizondzie
w mieście nad zimnym morzem
lub w dolinie Panszir
wybuchnie lokalny pożar
i runie imperium

Lubię bo pięknie oddaje to co stało się w Europie a nienawidzę, bo jak z niego wynika pokolenie Herberta i jego ojca, czyli z mojego punktu widzenia, gdzieś moich dziadków / pradziadków dokonało WIELKIEJ ZDRADY. A ja chciałem od swych najmłodszych lat, które sobie przypominam, czytać Liwiusza tak jak odczytywali do dziadowie i pradziadowie Herberta. By móc jak oni ulegać złudzeniu że jestem RZYMIANINEM i potomkiem RZYMIAN. Gdzieś w obrębie mojej późnej podstawówki / wczesnego liceum (nie było wtedy bowiem gimnazjum) nastąpiło moje "nawrócenie" na rzymskość, gdy czytając o tamtych czasach zobaczyłem jak pokolenie moich przodków zdradziło swą kulturę. Trochę jak ci młodzi muzułmanie zaciągający się do ISIS. I mnie też dumą napawały przewagi Scypiona gdy o nim w podstawowej szkole książkę pierwszy raz czytałem i Flaminiusza, i Cezara i niezliczonych, którzy budowali podwaliny naszej cywilizacji. A potem mniej więcej w średniej szkole "nawróciłem" się na język łaciński zrozumiawszy że to łacina stworzyła Europę. Nie chciałem badać co jest pod freskiem i dlatego budził we mnie echo teatralny gest Scewoli i krzyki centurionów a nigdy nie wzruszałem się klęską Samnitów czy śmiercią tysięcy Galów, jeśli już to może klęskami Etrusków i Greków trochę jako że oni też reprezentowali stare i piękne cywilizacje.  A czytając o upadku Konstantynopola choć wiedziałem, jaki jest koniec, zawsze do ostatniej strony liczyłem, że stanie się cud i Imperium Romanum zmartwychwstanie. 

I to doświadczenie było częścią dziesiątek pokoleń młodych ludzi w Europie, którzy żyli przede mną. A to doświadczenie zostało im odebrane przez pokolenie moich dziadków i pradziadków przez WIELKĄ ZDRADĘ i odejście od łacińskiej cywilizacji. Ludzie, którzy odebrali im to doświadczenie rzymskości są na głębszym poziomie odpowiedzialni za kryzys europejskiej tożsamości i to co się obecnie dzieje. A muzułmanie nigdy się nie zasymilują, ponieważ nie można "nawrócić się" na pustkę. Współczesna Europa nie ma im żadnych wartości do zaproponowania, tak jak nie miała ich do zaproponowania mnie. Tego nie widzą tak do końca nawet ci którzy mówią o europejskich wartościach ponieważ nawet nie bardzo rozumieją czym one są. Nie rozumieją, ze to łacina stworzyła Europę. Pokolenie naszych dziadków i pradziadków nam je odebrało i oby gdzieś tam po drugiej stronie spotkała je za to kara!

MCCLXXXVIII. ...

Najbardziej "zabawnym:" jeśli słowo zabawne jest tu na miejscu w kontekście wydarzeń w Paryżu jest używanie przez rożne portale określeń "szok" czy "niedowierzanie". Mówić w tym przypadku o szoku to tak jakby ktoś był zszokowany, że jak wchodzi do pokoju i naciska włącznik światła to ono się zapala. Faktycznie dziwaczne i szokujące.

MCCLXXXVII. Paryż we krwii

Tak jak niejednokrotnie pisząc notatki moje to przewidywałem, kultur tak różnych jak zachodnia kultura, choć od korzeni swych łacińskich oderwana i islamska, wspólne w jednym kraju mieszkanie na dłuższą metę przelew krwi wielki spowodować musi. I tak dzisiaj, gdy Paryż spływa krwią myślę, że to nie jest wypadek i to nie jest wyjątek, to tylko zwiastun, mały, drobniutki zwiastun tego co wkrótce, przy czym wkrótce należy w historycznym znaczeniu rozumieć, czyli nie rok lub dwa ale może kilkanaście lub nawet jeśli szczęście mieć będziemy kilkadziesiąt lat, dziać się będzie we Francji, Niemczech i innych krajach do których wpuszczono wojujący islam. Kto wygra tego nie jestem w stanie przewidzieć, i trudno na to pytanie odpowiedzieć, ale trzeba być ślepym, aby nie dostrzegać, że ofiary będą liczone w milionach. I to wszyscy ci którzy wojujący Islam wpuścili do Europy a często jeszcze go zapraszali będą mieć tą krew na rękach. Współczesna Europa i ogólnie demokratyczne państwa są gotowe na wojnę klasyczną, ale kompletnie nieprzygotowane na nowy typ wojny hybrydowej, odbywający się za pomocą ekspansji demograficznej i terroru. Dodatkowo całkowite oderwanie od europejskich wartości - a europejskie wartości to nie jakieś duperele o których mówią w Parlamencie Europejskim ale kultura łacińska, tylko pogłebia ten stan, bo powoduje, że Europejczycy są w zasadzie pozbawieni jakichkolwiek spójnych podstaw kulturowych, bo trudno za takie uznać pseudooświeceniową komercyjną papkę pozbawioną sensu, ładu i składu.

Oczywiście szkoda ofiar które zginęły, ale przecież od dawna było wiadomo, że coś podobnego musi się stać, a jedynym pytaniem jakie rozsądny człowiek może sobie zadawać, to nie czy, ale kiedy to się stanie. Dlatego nie wiem czy to będzie już, czy stan zawieszenia jeszcze potrwa trochę lat, ale jestem przekonany, że to dopiero początek, jak w filmie zwiastun, zapowiedź, tego co będzie się dziać.

piątek, 13 listopada 2015

MCCLXXXVI. Corvus et nebula

Via obscura corvus et nebula
Strepitus tacitus auditur
Inter arbores mira creatura
Insana per terram vagitur




MCCLXXXV. De exercitationibus meis

Paene annum cotidie (septies in septimana) domi exercitationes facio secundum variis programatis quas in interrete inveni. Sentio meliiorem esse exercitationes facere cum programate quam se ipse exercare. Si programmatum habes non debes quotidie cogitares quid faceas quid exercitas sed scis certissime. Ego quoque talis sum piger me sine descriptione nihil facere posse :) Sed si descripionem bonam et accuratam habeo secundum eam facillime omnia facio. Descrupionem rerum acturum continentem rem sacram mihi esse. Et nunc paene cotidie exercitans formam fisicam meam cotidie meliorem fieri puto. Placet id mihi nam antiqui non solum animum sed etiam corporem exercere debere sentiebant. Et me eorum vestigia properantem quod ei praeceperunt faciendum est. Sentio autem ita me fore ut sanus sim. Et omnibus quoque ab summo corde suadeo ut exerceant se cotidie domi nam si corporem snum habeant etiam anima eorum sana fit.

czwartek, 12 listopada 2015

MCCLXXXIV. De eligendo vitae genere II

I jeszcze taka perelka:

Quamquam mirari possis, et iure podobno,
Esse scelus księdzo cnotliwą ducere żonam
Et non esse scelus kurwam choware kucharkam

środa, 11 listopada 2015

MCCLXXXIII. De eligendo vitae genere

Ciekawym czemu, w różnych szkolnych wyborach gdy fragmenty wiersza Kochanowskiego "Carmen macaronicum de eligendo vitae generae" są zamieszczane nigdy nie pokazują tego fragmentu :D

Fors et aberrassem, quae sunt humana niemądre 
Ingenia, et iam me chytrus tentare diablus
Coeperat, ut żonam nobis pojmare liceret
Et niepotrzebnam capiti superaddere curam

Czyżby młodych nie należało pouczać mądrymi słowy :D

MCCLXXXII. Opaska Xiaomi Mi Band

Od ponad trzech tygodni używam opaski Xiaomi Mi Band. Przy jej wykorzystaniu można na smartfonie mierzyć ilość kroków jakie się przeszło w ciągu dnia, fazy snu, a poza tym opaska ma też budzik. Wszystkie trzy opcje działają bardzo dobrze

Dzięki licznikowi kroków można łatwo sprawdzić swoją dzienną aktywność - ja staram się ją trzymać na takim poziomie aby dzienna średnia przekraczała mi 10000 kroków. Co bez treningu codziennego wcale nie byłoby łatwe, bo np. siedząc cały dzień w domu bez treningu to 2000-3000 wychodzi co jest strasznie niezdrowe. Na szczęście z trenowaniem i pracą do której jeżdżę autobusami spokojnie te 11000-14000 dziennie średnio robię. Po analizie tego ile mi kroków daje codzienny trening coraz bardziej jestem przekonany, że nie można normalnie zdrowo funkcjonować bez trenowania codziennego lub prawie codziennego. Brak treningu to samobójstwo dokonywane na własnym organizmie.

Analiza snu - licznik analizuje fazy snu głębokiego i płytkiego. Staram się na tej podstawie znaleźć jakąś zależność np. co robić aby mieć większy odsetek snu głębokiego ale na razie idzie mi to marnie. Niemniej zegarek mierzy ile się spało co jest przydatne.

Budzik - w postaci drgania zegarka na ręce. Moim zdaniem najlepsza opcja tej opaski. Budzik budzi wtedy, gdy jesteśmy w śnie płytkim co jest zdrowe sprzyja wysypianiu się i jest się wtedy mniej zmęczonym. Jak dla mnie rewelacja, dość powiedzieć, że odkąd mam opaskę ani razu nie obudziłem się po 6! Średnią snu mam za te trzy tygodnie nieco ponad 5 godzin i jestem bardziej wyspany niż wcześniej. Jak dla mnie to budzenie to rewelacja!

Poza tym bateria trzyma bardzo długo. Jak naładowałem pierwszego dnia po zakupie, tak trzyma do dziś i jeszcze trochę potrzyma. Myślę, że obiecywane w materiałach 30 dni nie są przesadą.

Po kilku dnia noszenia można się przyzwyczaić i nawet nie czuje się, że coś ma się na ręce.

Biorąc pod uwagę, że opaska jest chińska i kosztuje kilkadziesiąt złotych, zdecydowanie mogę ją polecić.


MCCLXXXI. Dies Libertatis vel Independentiae

Hodie in Polonia festum nationalem Diem Libertatis vel Independentiae nominatum habemus et hac causa aliquod scribendum est mihi in blogo de eo die historiaeque eius. Undecimo autem Novembris habemus eum fesum nationalem in commemoratione rebus que factae sunt anno 1918. Eo anno, Bello Mundano Primo finito Polonia post centum viginti tres anno revivebatur et denuo libertatem recuperavit. Eo die in Francogalia armisticium inter aliantes et germanos factum est quo die bellum finivisse putamus. Pidie autem Iosephus Pilsucius ad varsoviam venisse et libertatem omnibus polonis renuntiavise scimus. Omnes viae varsoviae plene multibus hominibus erant qui gaudentes ludentesque currebant et clamabant Libertas! Patriam denuo habemus! Factum est et in perpetuum erit! Liberi sumus! Hoc in commemorationem festum nationale factum est.

piątek, 6 listopada 2015

MCCLXXX. Focus T25

Zakończyłem fazę alfa treningu Focus T25. Tym razem było dużo lepiej i łatwiej niż w styczniu, choć jeszcze nawet teraz dwa filmiki z zwłaszcza jeden w kilku miejscach sprawiają mi kłopot. Jednak widać wyraźną poprawę - niższe tętna, lepiej nadążam za treningiem i prawie wszystkie ćwiczenia jestem w stanie zrobić (choć w 2 jeszcze nie wytrzymuję tak długiej serii jak na filmie, niemniej jeszcze w styczniu jednego z tych ćwiczeń w ogóle nie byłem w stanie zrobić). Od poniedziałku faza beta :)

MCCLXIX. Śmierć Europy

Ostatnimi czasy czytałem kilka tekstów o śmierci Europy. Autorzy piszą ciekawie i często podają wiele słusznych powodów tego zjawiska, ale nie dotykają samej istoty rzeczy. Europa umiera bowiem przez odejście od łaciny. Czymże bowiem jest europejska cywilizacja, czy liberalizmem?, a to wcześniej jej nie było?, czy oświeceniową filozofią? a to wcześniej jej nie był? czy może chrześcijaństwem? a wcześniej jej nie było? Była. Była, bo Europa to cywilizacja łacińska, a cywilizacja łacińska może istnieć tylko w symbiozie z łaciną. Bez niej jest jak zupa pomidorowa bez pomidorów, po kilku łyżkach ma się ochotę wyrzygać. Odejście od łaciny spowodowało, że weszliśmy na drogę zmierzchu cywilizacji europejskiej - czyli cywilizacji łacińskiej. Za ileś lat na jej gruzach urodzi się pewnie jakaś nowa cywilizacja, ale z klasyczną cywilizacją Europy nie będzie miała ona wiele wspólnego. Wraz z łaciną umarła Europa i tak będzie wyglądało to kiedyś z perspektywy stuleci.

niedziela, 1 listopada 2015

MCCLXVIII. Listopadowa mgła

Ostatnie dwa dni każdemu porankowi towarzyszy zawsze za oknem mglą, mgła, której lekka i zwiewna toń dotyka domów, drzew i trawy, Mgła, która przenika wszystko wokół osadzając się na otaczających obiektach.

Listopadowy ranek w mgle tonie
Gdy duchy powoli przez przestrzeń suną
Wyciągając z grobów lodowate dłonie
Pod widoczną wschodzącego słońca lekką łuną

Pokrywa lepka, wilgotna chmura
Wszystko co świat cały wokół zawiera
Przychodzi do głowy każda bzdura
Gdy oczu światło wśród mgły spoziera

Duchy wychodzą, duchy przejrzyste
Many, dziady, postacie zwiewne
Dłonie mają całkiem bezkrwiste
Czegoś szukają dzisiaj zapewne

I smętna dusza błąka się, kręci
Krążąc wśród grobów, kamieni starych
Pewnie dym zniczy ją tutaj nęci
Lub inne żywych dla zmarłych dary

Bo co innego many dziś wzrusza?
Co powoduje, że się błąkają?
czemu tu krąży martwa dziś dusza?
Jakie zamiary umarli mają?

Słychać tam szmery, gdzie mur się kruszy
W mgle odwracając głowę - spozierasz
Widać spod śmieci myszy tam uszy
Po co w śmietniku myszko tam gmerasz?

Mgła znów ją skrywa, nie widać myszki
Ale coś przecież o murek stuka
Może to duchy rzucają szyszki?
Lub szkielet nogą tłucze po brukach?

Mgła się unosi, wszystko okrywa
Słychać w niej dziwne głosy i dźwięki
Na starym flecie coś tam pogrywa
Słychać kłapanie dziwnej paszczęki.

Idąc w jej środek, w mgły obłok wchodzę
Ona po twarzy lekko mnie gładzi
Cały w jej toni zamknięty brodzę
Nie wiem co mgła na świat sprowadzi.

I nic nie widać, tylko te głosy
Słychać tam wszędzie skąd są nie znając
Coś się porusza jak pola kłosy
Za grobem gdzieś iść zmierzam chowając

Lecz czy wyskoczą tam zza pomnika,
który za chwilę będę omijał?
Widać wśród bieli blaski ognika
Zęby swe w szyję będzie on wpijał

Wnet słońce mgłę przepędza promieniem
Heliosa blask many przegania
Wiatr chmury przepędza tchnieniem
Blask się zza nich wyłania

I tonie cmentarz w słońcu spowity
Poranną porą cichy, kamienny
A tam pod murem człowiek wypity
Klnie na słońca blask promienny

Który w oczy uderza paskudnie
I spokojnie sunąć przeszkadza
Jasno się robi jakby w południe
Co tu tego Heliosa sprowadza?


środa, 28 października 2015

MCCLXVII. Polono-latine scriptus versus de pilis praestigitatione

Pilas iactare - praestigitare
Et per domum cum eis stare
Sinistra, dextra super capitem
Gdy promień w szybę gdzieś puka świtem

Manus tu firmas debes habere
Si pilas tales modus ludere
Velis ut iactas sine molestia
Bo nie jest łatwa wcale ta kwestia


MCCLXVI. Żonglowanie

Itaque non sine dificultate tamen quattuor pilis praestigitare incipi. Interduum quadragies vel quinquagies pilas iacere cepereque sine lapsu possum. Sed iam non possum properare quattuor pilis praestigitans (tribus et properare et sedere et quod vis facere possum sed tribus pilis praestigitare res est facilis). Interduum tamen placet mihi tali modo tribus pilis praestigitare ut pila sub pede mea iactata sit per ordinem sub sinistra, sub dextra, sub sinistra et usque sub sinistra ... Tali modus quoque mihil placet - dificilius quam tribus pilis sed facilius quam quatribus mihi videtur. Velim autem ut quattuor pilis praesigitans possim per habitaculum meam properare in sella sedere fortasse quoque currere :)

poniedziałek, 26 października 2015

MCCLXV. Zmiana

Oglądając wyniki wyborów naszła mnie taka refleksja nad słowem "zmiana". Jak dziwny jest współczesny świat, że partie niby konserwatywne chcą zmiany, dążą do zmiany, chcą zmieniać świat. W dawnych czasach jak pisałem kiedyś zmiana kojarzyła się z czymś złym i konserwatysta z zasady nie dążył do zmiany a jak nawet chciał coś tam zmienić to zawsze przedstawiał to jako powrót do starych dobrych obyczajów przodków a nie chęć wprowadzania czegoś nowego. W pokrętnym umyśle współczesnego człowieka da się jednak pogodzić tak sprzeczne pojęcia jak konserwatyzm i zmiana a przynajmniej tak się wydaje tym którzy próbują to czynić.

Zaś, jako tradycjonalistę wstręt we mnie budzi wszelka zmiana jak i to, że coś jest nowoczesne. Już samo to słowo odstrasza, jak bestia jakaś kolczasta, wstrętna obrzydzenie budząca. To tradycja jest tym co powinno nas prowadzić, tradycja i pamięć o przeszłości. I dlatego Unia Europejska nie można się udać, ponieważ odeszła ona od tradycji, a gdy od niej się odejdzie jest tylko nicość, wielka pustka. Nie można nic zbudować na nicości. Mam nadzieję, że pewnego dnia wyjdziemy z tego zwariowanego oderwanego od europejskich korzeni, dziwnego tworu jakim jest Unia Europejska.

piątek, 23 października 2015

MCCLXIV. Pieśń Tyrteusza

Za cóż wiatr wiosnę niesie od Miletu
Chloris po smugach rozściela ozdoby?
Za cóż gród słońca pozłaca uroczo,
W powietrzu drgają cudne kwiatów wonie,
gdy syny Sparty zwątpiły wzrok toczą.
A córy we łzach załamują dłonie?

Władysław Anczyc

niedziela, 11 października 2015

MCCLXII. Night Ride Across The Caucasus

Loreena McKennitt - Night Ride Across The Caucasus
Dzisiaj mi się to znalazło - jest piękne.




Ride on through the night tide on
Ride on through the night tide on

There are visions, there are memories
There are echoes of thundering hooves
There are fires, there is laughter
There's the sound of a thousand doves

In the velvet of the darkness
By the silhouette of silent trees
they are watching waiting
They are witnessing life's mysteries

Cascading stars on the slumbering hills
They are dancing as far as the sea
Riding o'er the land, you can feel its gentle hand
Leading on to its destiny

Take me with you on this journey
Where the boundaries of time are now tossed
In cathedrals of the forest
In the words of the tongues now lost

Find the answers, ask the questions
Find the roots of an ancient tree
Take me dancing, take me singing
I'll ride on till the moon meets the sea

MCCLXI. Montes in caligine

W piątek zaliczyłem Równicę przed śniadaniem a po południu samotne przejście we mgle i mżawce przez Wielką Czantorię i Małą Czantorię w zaledwie 2,5 godziny. Szkoda niby ładnych widoków, ale choć to może nietypowe lubię chodzić w mgle. Jest taka piękna, tajemnicze, magiczna. I góry są wtedy magiczne, puste i dzikie. Na całej Czantorii nie było nikogo tylko ja i biały całun mgły z widocznością na maksymalnie 10 metrów i było pięknie :) A gdy wiatr przegania mgły po stokach i białe opary unoszą się w górę by opaść z drugiej strony pasma, to czuje się prawdziwą dzikość natury, dzikość gór. Dlatego choć nie było widoków nie żałuję, że tam poszedłem.

sobota, 3 października 2015

MCCLX.Autumnus pulcher

Dziś byłem pewnie jeden z ostatnich razy tego roku na rowerze przejeżdżając ponad 50km piękną jesienna okolicą, wśród kolorowych drzew i starych zamków, w których jedynie duchów gdzieś wśród gałęzi pojawiających się zabrakło. Po lecie wróciłem w tym tygodniu również do treningu T25 z powrotem do fazy A. W przeciwieństwie do zeszłego roku idzie mi od razu dobrze, przerwa w ćwiczeniach od wiosny nic nie zaszkodziła, a wręcz przeciwnie teraz robię ćwiczenia, których rok temu nie byłem w stanie jak pompka z wygięciem nogi do boku która pojawia się w jednym z filmików.

sobota, 26 września 2015

MCCLXVIII. Ksenofob to brzmi dumnie

Ksenofob to brzmi dumnie i pięknie nim zostać
By chwale i mądrości swych przodków móc sprostać
Grecy barbarzyńcami bowiem takich zwali 
Którzy inną niż Helleńska mową władali

Przeto i ty także chcąc ich naśladować
Nie powinieneś nigdy obcych za bardzo miłować
Bo gdy obcej kulturze zbytnio sprzyjasz
Swoją jednocześnie tym czynem zabijasz

Jak w oświecenia brednie wierzący spod inkaustu
Co na łacińskim języku dokonali Holokaustu
Wykopali grób starej europejskiej kultury
Czytając idiotyczne liberalne broszury

Mędrcy co twierdzili, że świat cały winieneś miłować
A jeśli tego nie robisz zwykli cię dołować
Nazywając ksenofobem, ciemniakiem i głąbem
Woląc od łaciny islamską gdzieś bombę













poniedziałek, 21 września 2015

MCCLXVII. Usque ad septentriones

Ładna muzyka połączona z pięknymi zdjęciami. Καλη μουσικη delector ;) Szczególnie podoba mi się zielen gór na filmiku. Et cum specto talem mundum video animae milituum mortuorum per montes camposque errare et terra cruore sparsa virescens novum diem gignit et eo die mortuu denuo revirescunt et pugnabunt usque ad victoriam :)


środa, 16 września 2015

MCCLXVI. ...

Oglądając to co się dzieję z emigrantami czuję smutek. Smutek, że tylu ciągle użala się nad muzułmanami chcącymi zniszczyć Europę a nikt nie uzala się nad chrześcijanami brutalnie mordowanymi przez ISIS, nikogo nie obchodzą mieszkańcy greckich wysp, kolebki naszej cywilizacji, bez któej nie byłoby nas, ludzi, któzy mieszkają tam od 3000 lat a którzy nie mogą wychodzić z domów, są atakowani i szykanowani przez dzicz. Ci ludzie nie obchodzą nikogo. Nikogo nie obchodzi Plamira, zniszczone byki Aszura, za to litują się nad swoimi przyszłymi mordercami. Głupota współczesnej Europy sięgnęła totalnego dna.

wtorek, 15 września 2015

MCCLXV. Obojętność

Zastanawiam mnie dlaczego jakikolwiek dzisiejszy dyskurs społeczny czy religijny zupełnie zostawił na uboczu kwestię obojętności a zawsze podkreśla się zaangażowanie. Współczesne firmy chcą, aby pracownicy angażowali się w pracę, religie wymagają zaangażowania, wszystkie reklamy podkreślają, ze w coś powinieneś się zaangażować, bo to niby da ci jakieś wyimaginowane szczęście, czy jeszcze bardziej wyimaginowany sukces.

Tymczasem stoicyzm zawsze podkreślał wartość obojętności i nieangażowania się w nic. Przy czym warto wziąć pod uwagę, że nieangażowanie to nie nic nie robienie. Chodzi o to aby wykonywać swe obowiązki bez emocjonalnego zaangażowania. Wszystko starać się robić bez emocjonalnego zaangażowania. Człowiek powinien bowiem wobec otaczającego go świata wykazywać jak najdalej idąca obojętność. Nie chcę przez to powiedzieć, że ja zawsze wykazuję do wszystkiego obojętność, bo to nie jest łatwe, ale że dla mnie ideałem jest doskonała obojętność a nie zaangażowanie. Zaangażowanie ma w sobie zawsze jakiś pierwiastek szaleństwa i jest niegodne "prawdziwego" stoika. Chciałbym kiedyś osiągnąć stan całkowitej, zupełnej obojętności wobec otaczającego mnie świata. Jak pisał Marek Aureliusz "Jakże łatwo odtrącić od siebie i odepchnąć wszelkie wyobrażenia niepokojące i niestosowne i natychmiast uzyskać pogodę ducha." ale też "Nie należy gniewać się na bieg wypadków, bo to ich nic nie obchodzi". Z tego też powodu człowiek nie powinien angażować się w świat tylko zajmować samym sobą swoją wiedzą, duszą, ciałem bo jak mówi Marek "Najtrudniej dotrzeć do siebie samego" a także "Zajrzyj w siebie! W twoim wnętrzu jest źródło, które nigdy nie wyschnie, jeśli potrafisz je odszukać."

Najważniejszym zdaniem zaś z myśli Marka Aureliusza jest chyba to" "Niezdobytą warownię przedstawia dusza wolna od namiętności".

sobota, 12 września 2015

MCCLXIV. Góry Opawskie

Wczoraj byliśmy w Górach Opawskich - ładna trasa na Biskupią Kopę z zejściem na około przez okolice Pokrzywnej i Gwarkową Perć z minimalna ilością wspinaczki przez stare, kamienne wyrobisko gwarków. Trasa 16 kilometrowa, dość prosta, acz chodzenie w góry dzień po bieganiu nie jest najlepszym rozwiązaniem i bolą mnie mięśnie nieproporcjonalnie do długości i trudności trasy. Choć poniekąd to zaleta, bo mięśnie jak bolą to znaczy, że się ćwiczą, a jak nie bolą to znaczy, że wycieczka/ćwiczenia były za proste.


wtorek, 8 września 2015

MCCLXIII. Kárpátia - Huszár

Póki co jedynie nasi braci Węgrzy wiedzą jak się przeciwstawić islamskiej nawale zmierzającej na Europę. Nasi sprzedajni dziennikarze niestety nieraz na nich plują. Czytałem kilka dni temu tekst jednego takiego co mieszał z błotem Węgrów jako naród, wychwalając Niemców. Biorąc pod uwagę, że Węgrzy to chyba jedyny naród który nam jako Polakom był przyjacielem, a w czasie inwazji Niemieckiej na Polskę nie przepuścił hitlerowców i zagroził zaminowaniem torów, jest to obrzydliwe i podłe. Takich ludzi powinno się deportować do Niemiec.

Niemcy niech sobie przyjmują ile chcą islamskich bojowników wysłanych przez ISIS. Wkrótce będą mieli na swe życzenie własny Holokaust w imię Allaha.


piątek, 4 września 2015

MCCLXII. Radziejowa

W zeszłym tygodniu byłem na kolejnej ciekawej wycieczce per montes properans, gdzie przeszedłem w dwa dni masyw Radziejowej i Przechyby idąc z Rytra i z powrotem. Trasa bardzo ładna z widokami zarówno na Tatry i Pieniny, jak i w przypadku drugiej strony, na całą równinę Nowego Sącza. Zwłaszcza pierwszego dnia, jako, że rozszerzyłem sobie wycieczkę o marszobieg z Przechyby na przełęcz Przysłop i z powrotem (co według map powinno zajmować 4,5 godziny, ale dałem radę przejść w 1 godzinę 40 minut) przeszedłem blisko 30km i 1700m różnicy poziomów, co daje może nie jakiś rewelacyjny, ale jednak całkiem niezły wynik.

MCCLXI. O ekspansji kulturowej

W sprawie emigrantów i ogólnie rozwoju fanatycznego islamu w Europie warto powiedzieć jeszcze słów kilka. Głównym problemem jest fakt, że po II wojnie światowej wyklęte zostały, jako rasistowskie, wszelkie teorie głoszące wyższość europejskiej cywilizacji nad innymi. Tymczasem KAŻDA, zdrowa cywilizacja musi być przekonana o swojej wyższości, a nie o równości kultur. Tak jak są przekonani o swojej wyższości Arabowie, ale także Chińczycy czy też Japończycy. Jeśli wszytskie kultury są równe, to czemu mam być Polakiem czy tez Europejczykiem, równie dobrze mogę stać się Hindusem, zostać rabinem, założyć sari, albo zostać wyznawcą Japońskiej bogini Amatersu. To zupełnie bez sensu. Aby wyznawać jakąś kulturę trzeba wierzyć jest wyższość i chcieć, aby się ona rozprzestrzeniała po świecie. Przekonanie równości wszystkich kultur to zupełne bagno. Dodatkowo skasowanie powszechnej znajomości łaciny po II wojnie światowej odcieło nas zupełnie od autentycznej europejskiej tożsamości.

Co więcej przekonanie o wyższości własnej kultury nie jest rasizmem. Bo tak jak jestem przeciwnikiem wielokulturowości tak jestem również przeciwnikiem rasizmu. To nie kolor skóry, czy pochodzenie, ale kultura jest istotna. Niestety, przyjmowanie "obcych" rodzi pożywkę dla zwykłego rasizmu, i jest także zagrożeniem dla społeczności dobrze zasymilowanych i niezagrażających nam, a nawet zawsze wiernie służących rzeczypospolitej, jak choćby Tatarzy polscy. Dlatego, można przyjmować jakichś emigrantów, ale tylko wtedy, gdy mogą oni stać się kulturowo Polakami. W takiej sytuacji absolutnie nie przeszkadza mi ich kolor skóry i rasa. Natomiast mieszanie kultur to głupota i zbrodnia.

MCCLX. ...

A przecież to co teraz dzieje się, jeśli chodzi o uchodźców wydarzyło sie już kiedyś i było jedną z istotnych przyczyn upadku Imperium Romanum.

"Donoszono Rzymianom, że wszystkie plemiona pomiędzy Morzem czarnym a Karpatami ogarnia panika; porzucają swoje siedziby, uciekają w popłochu wraz z rodzinami i dobytkiem w różne strony"

"Pozwolona więc przeprawić się na brzeg rzymski, prawy wszystkim Wizygotom, a nawet udzielono im w tym pomocy"

O o to co pisze o efektach tej głupiej pomocy Ammian Marcellinus, warto to zapamiętać, bo efekty pomocy dzisiejszym "uchodźcom" będą podobne:

"Bardzo gorliwie starano się o to, aby nie pozostał za Dunajem nikt z tych, co mieli niszczyć państwo rzymskie; nikt, choćby padaczką był tknięty"

sobota, 29 sierpnia 2015

MCCLIX. Cerva alba 2

Poprzez zielonego poszycia gęstwinę
Widziałem jak biegnie, chyżo się przemyka
W szczęsliwą mnie Bogowie przywiedli godzinę
Choć jej widok szybko wśród gałęzi znika

Cervam albam videre nie łatwo jest przecie
Choć czasami taka gdzieś rodzi się łania
Bo albinosek nie jest wiele na świecie
Więc umrzeć można od samego czekania

Poprzez trwaw toń zielona jak duch pomyka
Który na wędrowca czatuje zza drzewa
Spero, że cerva nie spotka drapieżnika
Widząc jak alba jej sierść pięknie powiewa

Jak susami skacze i omija drzewa
Warto było jechać przez lasu przestworza
Gdzie skał sterczących iglice dotykają nieba
By ujrzeć jak cerva tu przemyka choża

MCCLVIII. Cerva alba

Zobaczyłem ją wczoraj jeżdżąc rowerem po jurze w okolicach Czatachowej. Cerva alba, prawdziwa albinoska, najrzadszy rodzaj barwy jaki można zobaczyć. W starożytności niektórzy wierzyli, że przynosi ona szczęście, na przykłąd Sertoriusz trzymał ją u siebie w obozie a pierwszą swą bitwę przegrał dopiero wedy gdy uciekła. Gdzieś zresztą na blogu pisałem już o tym. Sertoriusz zaś zalicza się do moich ulubionych postaci antycznego Rzymu. Ja jak dotą nigdy cervam albam nie spotkałem, stąd też i moje zdziwienie gdym ją ujrzał, kiedy przez las, biegła. Ale jako, że dłuższy czas ją widziałem, pomiędzy drzewami, jak leśny cień, jak upiór z mgły porannej wychodzący, przemykającą, tak też i złudzeniem nie była tylko biegła tam gdzieś pomiędzy gałęziami leśnej głuszy, choćby tylko i głuszy udawanej, po przecież tych ochłapów lasu, po puszczy pierwotnej pozostałych, jakie na Jurze rosną nullo modo, nawet w wyobraźni jedynie, puszczą nazwać nie sposób. A jednak mimo tego nawet na tych resztkach lasu, z zaborczej ręki człowieka wyrwanych, zwierzęta przedziwne spotkać można. Cieszę się przeto, żem ją spotkał w lasu przestworzach zielonego, jak biegła, bo nie wiadomo, czy kiedykolwiek jeszcze to się uda.

piątek, 28 sierpnia 2015

MCCLII. Bieganie

W sobotę wybrałem się pobiegać po raz pierwszy po miesięcznej przerwie, w której jedynie jeździłem rowerem. O ile forma w sensie szybkości i możliwości biegu nie spadła mi specjalnie, bo przebiegłem 15 km w ładnym dla mnie tempie, to zakwasy pojawiły się po takim okresie niebiegania potężne. Zwłaszcza przywodziciele ud mięsień, którego nie mogę póki co wytrenować, ponieważ nie pracuje on wcale podczas jazdy rowerowej, zawsze bolą mnie najbardziej po bieganiu. Z jednej więc strony biegam jak na mnie i jak na to co się spodziewałem zaczynąjąc biegać w zeszłym roku całkiem dobrze, ale z drugiej strony daleko, bardzo daleko mi do prawdziwej formy.

wtorek, 25 sierpnia 2015

MCCLVI. Na śmierć Palmiry

Na śmierć Palmiry

Płacz Bal Szaminie za swą świątynią
Płacz nad marmurem gładkim, świetlistym
Odtąd już będzie żółtą pustynią
Bo wszystko zniszczyły ludzkie glizdy

Co jak robactwo przez świat pełzają
Fałszywie wierząc w kłamstwa i bzdury
Z pięknych zabytków gruzy zostają
I piasek co z wiatrem pokrywa góry

Zbudź się Europo, zerwij kajdany
W które cię głupcy, idioci skuli
Zadaj swym wrogom największe rany
Niech umierają wśród wielkich bóli

Uwierz w swą misje od Bogów daną
W świętą łacinę skrzydlatą mowę
Nie bądź na kacu w kącie zaspaną
Lecz wrogom twoim znów utnij głowę

MCCLV. Ατέλειωτες στιγμές

Ładne.


poniedziałek, 24 sierpnia 2015

MCCLIV. Nie słuchaj ..

Nie słuchaj ..

Nie słuchaj współczesności, nie wierz słowom chmurnym
Które głos z eteru gdzieś wydaje durny
Nie wierz dzisiejszym wartościom i mędrkom
Niszczących przeszłość swą ręką prędką

Ale się wczytaj w słowa otchłani, czasu dawnego, w kartach zaklęte
Grecką lub rzymską ręką spisane, odrzuć angielskie znaki przeklęte

Wyznawaj stare zasady z czasów, które minęły przed wielu wiekami
Niech się okręt myśli twojej nie rozbije nad świata rafami

Po co wyważać drzwi rozpostarte, gdy kiedyś wszystko już powiedziano
Gdy na równinach trawą pokrytych grzywiaste konie tam ujeżdżano.


MCCLIII. Referendum

Wielkim obrzydzeniem napawa mnie patrzenie na twarze polityków i sprzedajnych dziennikarzy, którzy wszędzie plują na decyzję prezydenta o Referendum. Tymczasem referendum jest zawsze triumfem prawdziwej demokracji bo demokracja to rządy ogółu a parlament, prezydent i premier to po prostu pachołki, które mają robić to co każe większość. To jest demokracja. Im więcej referendów tym lepiej dla demokracji, a każdy kto jest przeciw jakiemukolwiek referendum jest jej wrogiem.

Bo przecież obecny ustrój o czym pisałem kilkakrotnie nie jest żadną demokracją. Tak zwana "demokracja parlamentarna" to oksymoron i różni się tym od demokracji czym krzesło od krzesła elektrycznego. Jest to faktycznie wybierana oligarchia. Bo rządzi grupa - posłowie, czyli nieliczni - wiec oligarchia. Z demokrację mamy natomiast do czynienia gdy rządzą wszyscy obywatele - i tylko demokracja bezpośrednia jest faktycznie demokracją. Jeśli nie rządzą wszyscy ale pewna cześć mamy do czynienia z oligarchią.

Patrząc na te obrzydliwe, wypełnione jadem twarze pachołków oligarchów myślę sobie, że powinni się tym jadem udławić.

MCCLII. Palmira

Chyba nic w ostatnim okresie nie napełniło mnie takim smutkiem jak zniszczenie Palmiry, przez muzułmańskie zwierzęta z ISIS. Rzymska Palmira, w której panowała kiedyś Zenobia, karawanowe miasto na szlaku między Rzymem i Persja pełne tylu zabytków po Rzymskim Imperium.  A tymczasem w Europie przyjmuje się muzułmańskich imigrantów, którzy jak niegdyś germanie przyjęci do Imperium Rzymskiego będą ogniem i mieczem ją niszczyć.

Taki los jak Palmirę spotka cały zachód. Bo odkąd przestał wierzyć w swą wyższość stał się wydmuszką . Każda ideologia typu multi kulti to droga do samozagłady, tylko cywilizacja przekonana o swej wyższości może przeżyć i ma silę aby istnieć. Świetnym jest tu przykład Żydów, którzy dzięki temu poczuciu odmienności i wyższości nad resztą świata pomimo tylu prześladowań przetrwali tyle tysięcy lat, podczas, gdy wielkie imperia runęły i po ich dawnych mieszkańcach i kulturze mało zostało. Kultura, która nie wierzy w swoją wyższość nad resztą świata w swą misję, w swe posłannictwo, umiera. Dzisiejsza Europa bez łaciny odcięta od korzeni swej wielkości jest skazana na zagładę, a jej kolejne zabytki będą wysadzane w powietrze tak jak Palmira. Smutne to i przykre, ale chyba nieuniknione. Śmierć czeka już za rogiem i zmiecie cienką powłokę cywilizacji, która popełniła samobójstwo bo przestała wierzyć w samą siebie.

niedziela, 23 sierpnia 2015

MCCLI. USA wróg Polski

Polecam wszystkim miłośnikom  USA posłuchać prof. Kieżuna o tym,  jak Jankesi sprzedali nas Stalinowi - Roosevelt - grabarz Polski. Tyle samo można ufać im dziś.


piątek, 21 sierpnia 2015

MCCL. Cienie w świetle księżyca

Cienie w świetle księżyca

A ponad drogą  tarcza  księżyca
Wije się wśród starych gałęzi drzew
Liście i mroczna jest okolica
Ponad lasem rozbrzmiewa cichy śpiew

I choć nie widać zjaw i upiorów
One się kryją gdzieś za drzewami
Bo na tym zdjęciu ze starych zbiorów
Szlak zaznaczyły swoimi kłami ;)




MCCXLIX. Rzym i Grecja

Zastanawia mnie jak to się dzieje, że im starszy jestem tym z biegiem lat moje zainteresowania antykiem ewoluują od Rzymu w stronę Grecji. Nie to, że nie lubię już Rzymskiego Imperium i łaciny, jasne, ze bardzo lubię, ale jednak w Greckim języku, greckiej kulturze i historii jest jakiś czar, którego nie ma Rzym. Bo przecież Grecja kulturowo stała zawsze wyżej a rzymianie byli niezłymi wprawdzie, ale tylko uczniami.

niedziela, 16 sierpnia 2015

MCCXLVIII. Sub betula

Et versus meus latinus de fonte sub betula scatenta quo de fonte in anterioribus notis scripsi.

Sub betula fons scatebat
Nemo eum invidebat
Sed non fluit. Dies futilis
Helii furor horribilis

czwartek, 13 sierpnia 2015

MCCXLVII. Helios et fons

Cóż czynisz Heliosie? Skąd twe okrucieństwo?
Źródlanej wodzie zabraniasz płynąć.
Na nic dziś zda się i dębów starych męstwo.
Gdy źródłu spod brzozy karzesz zginąć

Las pusty i niemy, nie skaczą Najady,
Plusku wody echo nie powtarza
Rośliny czekają na deszczu opady
Głucha cisza jaszczurkę przeraża

MCCXLVI. Fons ad betulam

W roku obecnym tak wielka panuje susza, że i fontes które w mojej okolicy się znajdują wysychają. Itaque magna tristitia animam meam implevit, hodie fontem ad betulam per multos annos scatentem siccatum esse videns.

Wyschniecie źrodła po brzozą znajdującego się koło Żarek smutne jest wielce, bo odkąd pamiętam zawsze ono tam spod brzozy wypływało. Ale widać Helios tak srodze się rozsierdził, że i Najady z leśnych, a choćby i nie leśnych ale podmiejskich, bo przecież las w wielu miejscach do niewielkich drzew się sprowadza jeno, tańczące na polanach wypędza, i zmusza aby przed kołami rydwanu jego uciekały. Wielki jest gniew Heliosa tego roku i minąć nie chce, a Iowisz śpi gdzieś na ustroniu od czasu do czasu jedynie piorunem rzucając. Niedługo już, gdy wszytskie najady odejdąnie będzie można za Horacym powiedzieć  O fons Bandusiae ...

środa, 12 sierpnia 2015

MCCXLV. Helicanti

 Valde doleo et anima mea tristis est quod helicanti apud Ogrodzieńcum in Jura regione iam non crescunt. Nam dwa duobus ante annis cum eo loco eram crescebant et terra pulchra mihi videbatur flavo colore operta. Terra tam pulchre flavescebat quod multi homines autocineta gubernantes stabant, de machinis suis excurrebant et photographemata in helicantis faciebant. Fortasse ut in illo loco mirissimo facienomine noto ponebant ;)

MCCXLIV. Słoneczniki

Szkoda, że w Ogrodzieńca okolicach już nie rosną słoneczniki. Dwa lata temu tam będąc pola całe nimi pokryte widziałem, co dawało widok iście przepiękny. Czasu owego, często samochody drogą przejeżdżające się zatrzymywały i ludzie wychodzili pola nimi obsiane oglądać a i zdjęcia  w miejscu tym robić. Niektorzy pewnie po to aby na Fejsbuka je wrzucić ;)



wtorek, 11 sierpnia 2015

MCCXLIII. Rynek w Koziegłowach

Tak jak krytykowałem tutaj kilkakrotnie przebudowy rynków Jurajskich i nie tylko, miasteczek ponieważ są one robione banalnie, bez zróżnicowania i zabijają klimat które te rynki ongiś miały, gdym je przed przebudową widywał. Ale nie wszędzie przecież przebudowa jest czymś złym. i tak też jednym z miasteczek, których nowo wykonany rynek mi się podoba są Koziegłowy. Jak rzadko bywa zrobiony ze smakiem i ciekawie. Po pierwsze bowiem, drzew które rynek ten porastały nie wycięto, ale w teren jego odnowiony, wkomponowano. Druga rzecz, jest na nim fontanna w kształcie trzech głów kozich, oczywiście od nazwy miasta i herbu jego pochodzących. Podobała mi się też spora pergola z umieszczonymi na niej pnączami. Tak właśnie robić się powinno a nie tworzyć kopie tego samego rozwiązania jedne mało różniące się od drugiej. Laudandi sunt autem qui bene faciunt reprehendendi qui male.

MCCXLII. Awaria zasilania

Z okazji upałów ciągle na awarię zasilania energetycznego używa się słowa Blackout, jakby język polski nie miał swoich słów i tzreba było wsadzać jakieś angielskie obrzydlistwa. Fuj! powinna być ustawa o języku polskim, która za takie rzeczy pozwalałaby karać grzywną redaktorów i redakcje.

MCCXLI. Rowerowe wycieczki

Korzystając z pogody pięknej, nam amo solem et calorem, od początku sierpnia byłem na rowerze codziennie. Zwłaszcza kulminację zrobiłem sobie w ten weekend, czyli niby w najcieplejsze dni gdy przejechałem 115 km w sobotę i 120 w niedzielę. Cudna sprawa, słońce, rower i jazda bez końca. Zwłaszcza gdy ma się już formę, aby można było jeździć w zasadzie bez przerwy. I jak przez te dni Helios prowadził po niebie rydwan ręką swą szaloną tak i ja prowadziłem hoc in terra mój rower ;) Jedynie pić musiałem dużo, nam w oba dni w sumie podczas samych wycieczek wypiłem niebotyczna ilość 11 litrów mineralnej wody. Sed aqua mineralis est optima fercula sanis imprimis birotantibus sole lucente.

MCCXL. Upały

Zastanawia mnie czemu ludzie tak boją się upałów. Byłem dzisiaj na rowerze w Chorzowskim Parku, to, co bardzo rzadko zdarza się w wakacyjnej porze, park wyglądał na umarły. Jakby jakaś zaraza wybiła wszystkich ludzi. Kilka osób jeździło na rowerze i biegało, mało kto chodził, większość miejsc było zupełnie pustych. Zabawne.  Quid timetis? Viro Romano non est timendum solem quamvis fortiter silescat :D

wtorek, 4 sierpnia 2015

MCCXXXIX. Εύξεινος Πόντος

Εύξεινος Πόντος

Ponad horyzontu jasną słońca łuną,
W dalekiej Kolchidzie wisi złote runo,
By przez niegościnne morze wiodły statki
Chętne go pozyskać odważne gagatki.

Argo sunie wodą, fale pokonuje,
Ciemny kolor morza bacznie obserwuje,
Jazon który mężów w spiż zakutych wiedzie,
Ostry miecz ma w ręce i stoi na przedzie.

Ponad wód kipielą Argonautów statki,
Płyną chcąc do runa dotrzeć tej zagadki,
Morze niegościnne takim być przestanie,
Kiedy on wykona swe trudne zadanie.



MCCXXXVIII. Homer

Czytając fragmenty Odyseji w oryginale (co prawda z szerokimi wyjaśnieniami, bo bez tego by było ciężko) zachwyca i przeraża jak szerokiego Homer używa słownictwa, w każdej linijce są jakieś dziwne słowa a na proste rzeczy typu łóżko, kobieta, mężczyzna, itp. używa tyle różnych słówek, że można od tego dostać zawrotu głowy.

MCCXXXVII. Łacina i greka

Jak zwykle sezon wakacyjny spędzam głownie z laciną i rowerem a od kilku lat również. Im mniej mam kontaktu z "relnym" światem i współczesnością tym bardziej jestem zadowolony. W zasadzie mógłbym funkcjonowac tak cały rok, wstać rano poczytać kilka godzin po grecku (choć może "poczytać" tu trochę na wyrost bo do płynnego czytania w grece mi dużo brakuje), przejechać się na rowerze kilka godzin a potem poczytać kilka godzin po łacinie. Zero współczesności i jak najmniej z nią kontaktów.

środa, 15 lipca 2015

MCCXXXVI. Χελιδονες

Bywałem przecież wiele, wiele razy na Pogorii IV, ale nigdym nie wiedział, nullo modo, że tyle ich tam lata. Dzisiaj choć pogoda pochmurna była, i czarne ciemne ponure obłoki wisiały na horyzontem, to w połączeniu z widokiem z góry na jezioro dawało to jakiś magiczny i piękny widok. Zwłaszcza, że jeszcze fruwaly tam setki χελιδονες, dosłownie setki, na brzegu, nad jeziorem, szybowały nisko nad wodą, sicut aquam alis suis tetigere velint. Nie wiem skąd się ich tam aż tyle wzięło bo w poprzednich latach na pewno takiej ich ilosci być nie mogło bo nie jest to możliwe, abym na to uwagi swej nie zwrócił.

MCCXXXV. Numquam rem

3 zasady, którymi powinien kierować się człowiek mądry pochodzące ze wschodniej opowieści o Barlaamie i Jozafacie. Bardzo mądre zasady, których praktyczne, w życiu swym stosowanie, zwykle zapewnić spokój ducha potrafi. Proste niby i banalne, a które w praktyce nie zawsze łatwo zastosować, jednak z pewnością warto, ita sentio.

Numquam rem, quae apprehendi non potest apprehenedere studeas

De re perdita, irrecuperabili numquam doleas.

Verbum incredibile numquam credas.

wtorek, 14 lipca 2015

MCCXXXIV. Pilsko

Po kilkunastoletniej przerwie w zeszłym tygodniu odwiedziłem szczyt Pilska - jednego dnia wyszedłem na niego i zszedłem wszystkimi szlakami pomiędzy schroniskiem a szczytem, więc w sumie zaliczyłem szczyt razy dwa, jako że wejścia są cztery. Ach jak piękne słońce świeciło na niebie, kocham słońce i błękitne niebo. I choć na dole był wtedy wielki upał to od schroniska wiał lekki chłodnawy wietrzyk a na samym szczycie było wręcz zimnawo. Podoba mi się zarówno moja forma jak i to, że w tym roku udało mi sie sporo gór zaliczyć.

MCCXXXIIΙ. Prezesi

Byłem tygodnia zeszłego na pewnym spotkaniu, mógłbym za siedmioma górami i siedmioma rzekami napisać, jako że locus podawać tutaj non est mihi necesse, a i wątpię aby komuś przydało się to in ulla causa sua. Spotkanie to jedynie potwierdziło moją pogardę dla ludzi na stanowiskach prezesów i tym podobnego tałatajstwa. Występowały bowiem trzy osoby - jedna znała się na rzeczy i nawet gdy mówiła coś z czym się nie zgadzam widać było, że wie o czym mówi. Druga mówiła w miarę do rzeczy. No i był prezes. Mędził bez sensu, o niczym nie miał pojęcia a wydawało mu się, że pozjadał wszystkie rozumy. Nie znoszę tego rodzaju głupoli.

MCCXXXIΙ. Υπνος και ανεμος

Υπνος me oczy mgłą obejmuje
Αντρωπος wtedy nic już nie czuje
Ανεμος tchnieniem gładzi me włosy
Gdy υπερ łąką spiewają kosy

wtorek, 16 czerwca 2015

MCCXXXI. Żagiel - Lermontow

Żagiel

Bieli się żagiel samotny w dali
Pośród błękitnej morskiej mgły!..
Czego on szuka śród cudzych krain?
Co on zostawił w kraju swym?..

Słychać świst wichru — burzą się fale,
Maszt ciągle skrzypi, reja się gnie...
Ach! Szczęścia on nie szuka wcale,
I nie od szczęścia uciec on chce!

Pod nim wytryska lazuru wzgórze,
Nad nim słonecznych promieni pył...
A on, zuchwały, przyzywa burzę,
Tak jakby w burzach pokój był!



Парус

Белеет парус одинокой
В тумане моря голубом!..
Что ищет он в стране далекой?
Что кинул он в краю родном?..

Играют волны — ветер свищет,
И мачта гнется и скрыпит...
Увы! он счастия не ищет,
И не от счастия бежит!

Под ним струя светлей лазури,
Над ним луч солнца золотой...
А он, мятежный, просит бури,
Как будто в бурях есть покой!





Link within

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...