środa, 30 kwietnia 2014

DCDLVII. Przemijanie

Bardzo ładny wiersz.

Po każdej nocy, dzień za dniem, rodzimy się na nowo,
Nic nam nie zostawia przeszły czas

To, co się działo wczoraj, już jest obce, nie nasze
Reszta życia zaczyna się dziś.

Antologia Palatyńska 10, 79
tł. Zygmunt Kubiak

DCDLVI. Apollo

Z radości zaśmiał się Fojbos Apollo 
Do serca mu wniknęły te kochane dźwięki
Muzyki boskiej. Słodka duszę ogarnęła
Tęsknota, kiedy słuchał

Hymny homeryckie

DCDLV. Birotatio aprilensis

Kwiecień był niezłym miesiącem z punktu widzenia jazdy na rowerze i to mimo tego, że cześć miesiąca pogoda była paskudna, a i w końcówce, choć poprawiła się nieco, to zachwytów budzić nie mogła. Jednak i tak udało się pojeździć i zrobić ponad 600km. Forma moja co prawda ciągle pozostawia wiele do życzenia i sporo jej do zeszłorocznej brakuje (to chyba trochę wynik małej ilości ćwiczeń ogólnych - zwłaszcza przysiadów w okresie styczeń-marzec), choć z drugiej strony nie jest taka zła i jeździ się nieźle. Rok ten jest jakimś trochę dziwnym rokiem bo mam wrażenie, że wszystko kwitnie wcześniej niż normalnie - pewnie z powodu ciepłego i słonecznego marca - kwitną już kasztany, mlecze, które kwitły zwykle w weekend majowy pozamieniały się w dmuchawce, dziś na rowerze widziałem całe łąki pełne białych dmuchawców, kończą kwitnąć magnolie, trawniki pełne są niebieskich niezapominajek, a u mnie w mieście w wielu miejscach kwitną już irysy. Mam wrażenie jakby wszystko było 1-2 tygodnie wcześniej niż przeciętnie.

sobota, 26 kwietnia 2014

DCDLIV. Apoloniusz z Tyany

Przy sprzyjającym wietrze Apoloniusz ze swym uczniem Damisem przybyli na Rodos. Kiedy zbliżali się do Kolosa, młodzieniec zakrzyknął: Mistrzu, czyż może istnieć cokolwiek większego nad to?
Na co Apoloniusz odrzekł: Owszem. Człowiek zdrowego a niewinnego ducha, który umiłował mądrość.


Flostratos, Żywot Apoloniusza z Tyany, 5, 21

piątek, 25 kwietnia 2014

DCDLIII. Humaniści i ścisłowcy

Im więcej czytam dyskusji na temat kondycji humanistów, czy wyższości nauk ścisłych nad humanistycznymi lub na odwrót, co w dzisiejszym czasie reformatorskich zapałów w wyższym szkolnictwie częstym bywa, tym więcej dziwi mnie wiara jakoby nauki humanistyczne i ścisłe były czymś odmiennym jako czerń i biel lub czymś na kształt yin i yang z dzieł chińskich filozofów. A przecież jak napisałem wiara to jedynie, szalona wiara, zrodzona w chorych XIX wiecznych umysłach. Nikomu nie udało się wszak w mózgu jakichś ośrodków humanistyki lub nauk ścisłych odkryć, nikt w czasach antyku, średniowiecza czy oświecenia w bajki takowe, że nauki te jakąś immanentną różnicą jakoby przepaścią do przekroczenia trudną, od siebie są oddzielone nie wierzył. Może to przez kontrast jakiś jako, że ci od gender specjaliści płci istnienie kwestionować lubią, i w jej cechy wierzyć nie chcą wbrew temu co oculi vidunt, mówiąc, że one wpojone nam przez kulturę jedynie, a nie przyrodzone są, a oculi nonumquam zwodzić nas mogą, może kontrastu idąc tropem jako pies gończy za zwierzyną łowną, uznać chcą, że mózg ludzi nie płeć a humanistyczność lub ścisłowość jego determinuje. Doprawdy nullo modo wiedzieć nie mogę. Niemniej dla mnie podział taki to zabawa głupia jedynie, średniowieczne zliczanie ilości diabłów na końcu szpilki ich klasyfikowanie przypominająca.

DCDLII. ...

Nie wiem czy to wpływ dziwnej i pochmurnej pogody, ale moja rowerowa forma pozostawia wiele do życzenia. O ile wczoraj 80 przejechanych kilometrów to jeszcze jakiś wynik to dziś było marnie i dystansem i średnią prędkością a jeszcze pociłem się jak smok. Co jest, quid est, quo vadis moja formo :D

czwartek, 24 kwietnia 2014

DCDLI. Odio americanorum

Gdy czytam o powitaniu jakie zgotowaliśmy amerykańskim żołnierzom mam odruch wymiotny. Służalstwo i lizanie amerykańskiego tyłka przez nasze władze przekracza wszystko co można sobie wyobrazić. Nasz kraj z pewnością nie jest niepodległy tylko jest bananową kolonią USA. Po raz pierwszy od czasu jak za Jelcyna opuścili nasz teren sowieci, znów mają tu stacjonować obce wojska :( Smutne, okropne i pokazujące totalną degrengoladę polskich polityków. Najlepiej, aby jeszcze prezydent i premier pocałowali buty amerykańskich spadochroniarzy, w końcu trzeba szanować swego pana.

Futete os ipsi americani fellatores et irrumatores :D

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

DCDL. Doktryna 24 znaków

Czytając o wydarzeniach na Ukrainie i stosunku do nich Chin przeczytałem o cytowanej w ostatnich dniach w internecie tak zwanej doktrynie 24 znaków sformułowanej przez  Deng Xiaopinga jako wytyczne chińskiej polityki międzynarodowej. I jak przeczytałem sobie te punkty chińskiej doktryny, które brzmią tak:

  • obserwujcie chłodno i spokojnie
  • zabezpieczajcie pozycje
  • zdobywajcie zaufanie
  • ukrywajcie własne możliwości
  • czekajcie na swój czas, nie wychodząc przed szereg
  • nie podnoście głowy, żądając przywództwa
  • uderzcie, gdy zwycięstwo będzie pewne
to pomyślałem sobie, jak bardzo dawne filozofie są podobne. Bo zasady te wywodzące się z konfucjanizmu są w gruncie rzeczy podobne do rzymskiego stoicyzmu. Zasady pod którymi, jako wyznawca stoickiego podejścia, z którego tylko czasem mnie coś wytrąca, byłbym w stanie podpisać się rękami i nogami.

Tak bardzo inne dla polskiego "potrząsania szabelką", rosyjskiej chęci demonstrowania swojej potęgi, czy współczesnym marketingowym zasadom opracowanym przez Anglosasów. Zamiast popisywania się, marketingu mającego pokazać jaki to jestem najlepszy trzymanie się z boku, baczne obserwowanie i czekanie na czas, aż sytuacja będzie odpowiednia. Unikanie otwartych konfrontacji, nie żądanie przywództwa i dbanie tylko o swój rozwój. Dla mnie bardzo bliskie i szkoda, ze zwłaszcza na szczeblu politycznym w Polsce i Europie tak rzadko stosowane.

DCDXLIX. Herezje i prawdy komentarza słów kilka

Ponieważ odpowiedź do komentarza Wachmistrza wyszła mi spora postanowiłem ją jako post również dać, jako że wyjaśnia trochę mój stosunek do paru historycznych postaci, pewnie też dość subiektywny.

Moim zdaniem Mackiewicz Kazika Wielkiego chyba przesadnie atakuje, może nie był aż TAK wielki i czy na ten przydomek zasłużył zgadzam się, że można dyskutować, ale nazywanie go królem rozbiorcą i mieszanie z błotem to lekka przesada. Ziemie jakie stracono stracił jego ojciec, i raczej w tamtym okresie mało prawdopodobne, że ktokolwiek na jego miejscu potrafiłby je odzyskać.


Podobnie nie zgadzam się z jego bardzo pozytywnym stosunkiem do Władysława Łokietka. To bardzo interesujący władca, ale ja osobiście nigdy za nim nie przepadałem. Personalnie to dość odrażająca postać - warchoł, bandyta, często łamiący dane słowo. Jak coś chce obieca ci wszystko, a jak się odwrócisz wbije nóż w plecy.

Jego polityczni przeciwnicy umierali młodo w pełni sił, w tak dziwnych okolicznościach, że nikt tego nie udowodni, ale jakoś ciężko mi uwierzyć, że nie "maczał w tym placów".  Zwłaszcza, że wszyscy - Henryk IV, Wacław II, Wacław III, itp ginęli od trucizny lub w skrytobójczych zamachach.

Znana historia z tłumieniem buntu wójta Alberta i zabijaniem każdego, kto nie powie "Soczewica, koło miele młyn" to nazywając anachronicznie pierwowzór czystek etnicznych godnych nazistów.

Pomorze Gdańskie, ziemie Chełmińską i Dobrzyńską też stracił. Bitwa pod Płowcami to w najlepszym przypadku remis.

Dodatkowo tak wstrętne czyny jak mordowanie jeńców krzyżackich pod Płowcami czy własnoręczne! zabicie z zimną krwią dalekiego krewnego Przemka Ścinawskiego po Bitwie pod Siewierzem.

Podsumowując jak dla mnie dość odrażająca postać. Brutalnie nazywając mały, wredny, mściwy pokurcz odbijający swe kompleksy na kim się da :)


Stosunek Cata-Mackeiwicza do książąt śląskich też jest negatywny trochę na zasadzie nie bo nie. Zniemczeni i źli bez wnikania który jaki. A przecież nie wszyscy byli zniemczeni, wielu było bardzo dobrymi rządzącymi i co więcej to przecież ze Ślaska narodziły się tendencje zjednoczenia Polski, które potem "ukradł" Łokietek.

Ale przeczytać i tak warto :)

DCDXLVIII. Herezje i prawdy

Przeczytałem wczoraj Herezje i Prawdy Cata-Mackiewicza. Książki jego, pomimo często dziwności poglądów, z którymi nieraz się nie zgadzam, jako, że był to prawdziwie jako i sam się w pseudonimie swym nazwał, cattus co własnymi drogami chodzi, są ciekawe, właśnie przez odmienność poglądów, które w nich prezentowane będąc, do innego niż zwykłym się jest sposobu rozumowania ścieżkę nad otwierają.

Tym zaś co szczególnie podoba mi się jest anty-angielskość, jako że z lektury tej domniemywać mogę, że narodu tego autor nielubi wielce.

Tak też spodobały mi się takie zdania:

"To jedyny naród, który by nie mógł wydać pisarza będącego autorem Naśladowania Chrystusa. Francuz mógłby napisać tę książkę, Włoch, Niemiec, nigdy Anglik"

"Czerwonoskórzy amerykańscy mówili Chrystus to był Francuz, którego Anglicy ukrzyżowali w Londynie"

niedziela, 20 kwietnia 2014

DCDXLVII. Faust

Choć filozofię studiowałem,
medyczny kunszt, arkana prawa
i teologię też, z zapałem
godnym, zaiste, lepszej sprawy,
na nic się zdały moje trudy —
jestem tak mądry, jak i wprzódy!
Zwą mnie magistrem, ba, doktorem!
Od lat dziesięciu za nos wodzę
po krętej poszukiwań drodze
swych uczniów głupkowatą sforę
i widzę, że nic nie wiem przecie.
Ta myśl, jak kamień, serce gniecie!

Księżycu! dziś po raz ostatni
oświetlasz tę ponurą niszę!
Iluż to nocy blask twój bratni
był mi jedynym towarzyszem,
gdym nad pulpitem pochylony
wertował stosy ksiąg uczonych!
O, gdybym mógł na szczyty gór
za twoim jasnym biec promieniem,
z duchami wznosić się wśród chmur,
oddychać łąki świeżym tchnieniem,
skąpać się w blasków twych powodzi
i z próżnych mąk się oswobodzić!

Fauts, Goethe

sobota, 19 kwietnia 2014

DCDXLVI. Somnus de Cracovia

Secundo hoc anno de Cracovia hodie somniavi. Denuo somniavi me Cracoviae esse et automobilum per urbem properare. Sed nunc non tantum urbem, sed etiam castrum in colle sito Wawel nominato vidi. Non itaque mirum est Wawelum in somnis videre? Per urbem currens collem et totum palatium qui hoc in loco situs est vidi, palatium olim a rege Sigismundo Vetere aedificato.

In Vicipediam spectavi et in loco eo nullam descriptionem Waweli in lingua latina esse vidi. Et id mihi molestum fuit, nam scire debemus primi nostri leges, primi nostri scriptores et castelli isti aedificatores in lingua latina colloquebant. :(

DCDXLV.Посвящение русским офицерам - Голубчик

Można nie lubić Moskwicinów, ale jednego odmówić im nie można - pięknych piosenek. Chyba nikt na świecie nie pisał, ani nie pisze tak pięknych pieśni wojskowych jak oni.

Tak na marginesie to doszedłem do wniosku, że w Polsce powinniśmy konsekwentnie używać terminu Moskawa i Moskwicini, jak zawsze w czasach przed rozbiorami nazywaliśmy to państwo. Nazwa Rosja i Rosjanie jako nazwa Moskwy jest w pewnym sensie narzucona nam za czasów carskich i jest pozostałością rozbiorów i narzuca nam Moskiewski punkt widzenia. Ale o tym może więcej innym razem.

Dzisiaj będzie ładna Moskiewska piosenka o oficerach.


Голубчик  

Отчего Вы, голубчик в печали?
В чем тоски Вашей тайная суть?
"Станислав" и "Владимир" с мечами
Неспроста украшают Вам грудь.
Вам ли, сударь, не видеть развязки!
Так довольно хандрить, милый мой!
Нынче Армия в Новочеркасске -
Здесь начало дороги домой.

И не важно, что полк меньше роты,
Но у четверти - грудь в орденах!
Эскадрон Ваш, блистательный ротмистр,
Сплошь почти в офицерских чинах.
Каждый ведает цену ошибки,
И победы пленительный вкус,
Демонстрируя в яростной сшибке
Восхитительный сабельный шлюсс.

Ах, голубчик, и мне не до смеху,
И досада срывает слезу:
Нашу Родину предали "сверху"
И бездарно пропили - "внизу".
Оттого против дьявольской силы
Повелел нам семнадцатый год
Поднимать цвет и гордость России,
Как надежды последний оплот.

Кто-то сыщет бессмертную славу,
Кто-то сгинет, поверженный в прах,
Когда лава проходит сквозь лаву
На карьером идущих конях.
Только всплеск угасающей мысли,
Да бездонная ночь, как смола,
Если кто-то - безжалостно быстрый -
Рассекает тебя до седла!

Мы невольники истинной веры,
Это явь, как она не горька,
Нашу честь. Господа офицеры,
Не уложишь, как тюк, в торока.
И когда над Россиею тучи
Расползаются вроде чумы,
 Кто-то ж должен вмешаться, голубчик!
Ах, голубчик! Ну кто, как не мы!

piątek, 18 kwietnia 2014

DCDXLIV. Żółć mleczy

Dziś pojeździłem ponad 75km po pewnej przerwie, zmuszony przez pogodę, Och jak pięknie kwitną mlecze. Trawniki pokryte są całe jak żółtym całunem. Mlecze choć takie zwykłe, gdy pokryją łąki są takie śliczne, żółcą się swymi pięknymi główkami. Prawie jak w latach, gdy nas niektórych częściach Jury posadzili pola słoneczników. Wtedy widok, zwłaszcza gdzieś z góry był cudny, pole po horyzont była całe żółte, rewelacja. Mlecze aż tak ładnymi nie będąc jednak i tak powodują, że świat cały ładniej wygląda, jakby wiosna farbami  swymi świat na kolorowo, jak Monet katedrę plamkami impresjonistyczny styl wyznając, pomalowała. I tak jak w impresjonistów działach z bliska plam to tylko bezładne połączenie, gdy z dala spojrzysz obraz ożywa, i widzisz postacie a nie plam chaos, tak też trawnik z bliska oglądajć, tylko zwykły kwiat mleczu zobaczysz, ale spojrzyj na niego z oddali z wzgórza jakiegoś, a jeszcze oczy w lekkim słońcu wiosennym przymknij, widok jak z van Ghoga obrazu ujrzysz.

wtorek, 15 kwietnia 2014

DCDXLIII. The Song of the Dragonborn

Śliczna piosenka w średniowieczno-fantazy stylu.


Our hero, our hero, claims a warrior's heart.
I tell you, I tell you, the Dragonborn comes.
With a Voice wielding power of the ancient Nord art.
Believe, believe, the Dragonborn comes.
It's an end to the evil, of all Skyrim's foes.
Beware, beware, the Dragonborn comes.
For the darkness has passed, and the legend yet grows.
You'll know, You'll know the Dragonborn's come.

środa, 9 kwietnia 2014

DCDXLII. Rogoźnik

Moda na tworzenie ścieżek rowerowych czy też rowerowo-pieszych trwa, co mnie przynajmniej cieszy. Wczoraj byłem w Rogoźniku i nad jednym z jezior poprowadzili na samej skarpie z widokiem na jezioro bardzo ładna ścieżkę - promenadę, wybetonowaną na rower, rolki, itp. a jednocześnie z latarniami. Przez ostatnie 5 lat wiele miejsc w mojej okolicy - zwłaszcza parków i jezior, znacznie wyładniało, poprowadzono tam liczne ścieżki rowerowe, porobiono siłownie na wolnym powietrzu, itp. Jest autentycznie ładnie, coraz ładniej. Aż szkoda pogorszenia pogody, bo w tym roku już ponad 500km na rowerze zrobiłem i mam wielką ochotę na kolejne :)

sobota, 5 kwietnia 2014

DCDXLI. Łacińskie słowo

Łacińska książka, łacińskie słowo, drukowane lub wypowiadane, łacińska szkoła, umacniały wspólnotę [Europy] w XVI i XVII wieku, a na wielu obszarach znacznie dłużej. 


Latinitas jako język i kod kulturowy funkcjonujący w obrębie narodu szlachcekiego stała się składnikiem polskiej pamięci narodowej także poza kręgiem najszerzej pojętych elit.

Jak czyta się takie słowa, to żal wielki za tamtym światem łacińskiej Polski. I taka to nasza współczesna pseudoelita, bez łaciny, oderwana od korzeni, Polska bez łaciny nie jest już "tą Polską" jaką byłą za czasów swej wielkości, jest tylko jej cieniem. A elita bez łaciny jest tylko gównem ubranym w ładny papierek.

piątek, 4 kwietnia 2014

DCDXL. ...

Tak sobie jeszcze pomyślałem, w związku z opisanymi post niżej wydarzeniami, że nie wiem czemu się tak dzieje, ale jak tylko próbuje zrobić coś dobrego dla kogoś z czego nic nie mam to dostaję w łeb i niektórzy mają mi to za złe. Natomiast jak jedynie cynicznie dbam tylko i wyłącznie o własny interes, w ogóle się z niczym nie licząc to mi wszystko wychodzi? Chyba jednak powinienem stosować tą drugą postawę, bo wtedy wszystko jest prostsze.

DCDXXXIX. ...

Przekonałem się niedawno, a dokładnie w środę, że to iż ludzie są profesorami na uczelni, nie znaczy jeszcze, że pozbyli się mentalności plemiennej. Obcy to dla nich wróg i śmieć i lepszy ktokolwiek byle swój niż najlepszy obcy, a wiedza, dorobek itp. to tylko nic nie znaczące bzdury. Jak kibole na ten przykład Wisły i Cracovii biegający z bejsbolami po mieście, skłonni ukatrupić każdego kto nie jest "swój". A gdyby ich najlepszy kumpel z którym się wychowali omyłkowo założył koszulkę przeciwnego klubu obcięli by mu łeb maczetą zanim zorientowali się kto to.

Całej parodii sytuacji dodaje, że jedna z tych osób swoją pozycję zawdzięcza tylko temu, że kiedyś obcy uznali go za swego i wyciągnęli pomocną dłoń. A z drugiej strony osoba, która niby jest nie swoja jest byłą studentką i wychowanką naszego wydziału, a osoby które uznały ją za nie swoją na tym wydziale nie studiowali a tylko na nim pracują. Świat po drugiej stronie lustra? Nie, oto rzeczywistość w której żyjemy, byłem zażenowany  i czułem wstyd za moje władze, że mają mentalność kibola. Ale, że wiele widziałem i mało co mnie może zdziwić zdziwienia nie czułem, bardziej po początkowym wkurzeniu smutek, bo po pewnych osobach spodziewałem się więcej. I gdy "przystawiono mi nóż do gardła" abym podjął decyzję sprzeczną z moimi zasadami, dobrem nauki i  honorem poczułem się jak kiedyś wiele lat temu jak w pewnym parku grupa kiboli wyskoczyła do mnie przystawiając nóż do gardła, abym wykrzyczał chwale ich klubu. I choć tylko głupi nie ustąpi kibolowi, który przystawia ci nóż do gardła, a krzyknąć "XXX mistrzem jest" szczególnej szkody nie czyni, to niesmak pozostaje jak smak goryczy wykrzywiającej usta.

wtorek, 1 kwietnia 2014

DCDXXXVIII. Ścieżki rowerowe

Wybrałem się dzisiaj kolejny raz po Jurze rowerem sprawdzić nowe ścieżki rowerowe. Przejechałem tym razem między innymi trasę z Mirowa do Żarek nowo zrobioną 7km ścieżką. Ścieżka ciekawie poprowadzona, po odkrytych wzgórzach z których powinny być ładne widoki, dziś akurat były takie sobie, bo była lekka mgła, ale pewnie nie raz tam wrócę. Przy trasie kilka budek i parkingów, całość wiedzie od cmentarza w Żarkach do centrum Mirowa - wyjeżdża się na sam zamek. Pogoda byłą taka sobie i lekko zimnawo jak dla mnie ale mimo to zrobiłem 60km i 640m różnicy poziomów, wreszcie nie czując żadnego "puchnięcia nóg" na podjazdach :)

Link within

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...