niedziela, 3 maja 2015

MCCVI. Ars epistolaria

Czytałem w ostatnich tygodniach rożne listy przez ciekawe postacie dawnych czasów pisane, częściowo w łacińskim, częściowo w polskim języku i refleksja mnie taka naszła, że śmierć sztuki pisania listów może spowodować, że dla ludzi przyszłych pokoleń będziemy pokoleniami bez twarzy i bez duszy. Co po nas pozostanie? Krótkie kilkudaniowe e-maile, sms-y, posty na fajsbooku czy tweeterze, rozmowy telefoniczne, które uleciały w eter i z punktu widzenia historii nie istnieją, bo jak kiedyś pisałem tylko to co zostało napisane istnieje, a słowo powiedziane jedynie volat sed non remanet. Po dawnych epokach od czasów antycznych po połowę XX wieku mamy setki, tysiące ciekawych czasem pięknych i literackich, a czasem prostych i banalnych listów. Listy te stanowią dla nas pomost pomiędzy nami a ludźmi innych epok, dzięki nim wiemy nie tylko o ich publicznych zachowaniach, ale często wiemy o rzeczach o których nie chcieli publicznie opowiadać. Znamy, czasem dzień po dniu, ich myśli plany wzajemne kontakty. I gdzieś, tak od drugiej połowy XX wieku to źródło poznania i spotkania z ludźmi dawnych epok zaczyna wysychać, a w XXI wieku mam wrażenie, ze proces ten uległ znacznemu przyspieszeniu. Skąd w takim razie będą "znali" ludzi naszych czasów ci co będą kiedyś za 500, 1000 czy też więcej lat żyli. Czy nasza epoka nie będzie się z takiej perspektywy jawić "ciemnymi wiekami"? Spora cześć twórczości przeróżnej przeniosła się do internetu. Ale co jeśli, jakieś wydarzenie, np. impuls magnetyczny zniszczy teksty zapisane na elektronicznych nośnikach. Czy zostanie tylko nicość?

2 komentarze:

Link within

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...